„Zrób to najlepiej jak potrafisz albo daj sobie spokój”. I kilka innych bzdur, które słyszysz, gdy chcesz po prostu spróbować coś zacząć.
W dzisiejszych czasach nie możesz po prostu zacząć czegoś robić. Musisz na „dzień dobry” mieć odpowiedni sprzęt, wiedzę techniczną, kilka certyfikatów, bo nie wystarczy, że chcesz czegoś spróbować. Musisz to robić najlepiej (od razu od pierwszych zajęć) i cisnąć na maxa jeszcze zanim odkryjesz czy na pewno chcesz to robić. Najprostszy przykład: bieganie. Nie możesz po prostu zacząć biegać. Oj nie, nie, nie! Już w pierwszy dniu musisz wydać kilka stówek na buty do biegania, odpowiedni strój dostosowany do warunków atmosferycznych i najlepiej potrenować najpierw pod okiem doświadczonego biegacza, który podpowie Ci jak najlepiej układać stopy. Nie zapomnij o filmach instruktażowych na youtubie i koniecznie ściągnij sobie rozpiskę biegania na kilka tygodni. Tak, żebyś absolutnie nie biegał bez planu!
Podsumowanie października – moje plany i cele + wyzwanie na listopad!
Chyba przesadziłam. Ilość zajęć, spotkań, celów, które wskoczyły mi dość spontanicznie okazała się ogromna. Mówią, że jak chcesz się zorganizować to musisz storpedować się masą rzeczy do zrobienia. I to prawda. Wpadłam w ciąg: zaczęłam chodzić na lekcje włoskiego, jogę, wprowadziłam dodatkowe treningi domowe z kettle’ami, cały październik byłam na diecie, ale też postawiłam sobie ambitne cele blogowe. Co z tego wyszło?
Moje cele i plany na wrzesień – podsumowanie miesiąca.
Wrzesień był mega nietypowy pod względem realizacji, bo okres urlopowy ma to do siebie, że odpuszczamy wiele spraw. Zdajemy się na nieznane! Z jednej strony mamy poczucie, że nie ma sensu planować w trakcie urlopu a z drugiej szkody nam tych 30 dni, które można sensownie spożytkować. Planowałam niedużo a życie po raz kolejny mnie zaskoczyło. Co się udało zrealizować? Jakie drobne nawyki pojawiły się samoistnie? Czas na podsumowanie miesiąca.