O mnie…

Cześć, witam Cię bardzo serdecznie!

Nazywam się Paulina Strzyga i mam 32 lata. Jestem mamą Oli, żoną Bartka i kobietą spełnioną zawodowo i prywatnie. Kocham swoje życie. Wiem, że brzmi to banalnie, ale to prawda. Każdego dnia budzę się z myślą, że to, co robię przynosi mi szczęście.

Moje życie to moi bliscy, ale też moje pasje (a mam ich dużo). To czas z książką i czas spędzony w podróży. Czas relaksu i czas rozwoju. To czas ciężkiej pracy i czas medytacji. Czas dla innych i czas dla siebie.

Każdy dzień traktuję jak okazję do zmiany i wykorzystuję go w pełni. Codziennie wykonuję kroki, które zbliżają mnie do realizacji moich marzeń. A ich lista jest całkiem spora i wciąż dopisuję nowe punkty.

Po co powstał ten blog?

Mówiąc krótko: bo chcę Ci pokazać, że niektóre rzeczy można zrobić prościej tylko po to, by zyskać czas na to, co kochasz.

Pokażę Ci, co się sprawdza u mnie i mojej rodziny mając nadzieję, że zadziała również u Ciebie. Nie pozjadałam wszystkich rozumów, by uzurpować sobie prawo do prawdy absolutnej. Twoja sytuacja może być diametralnie różna od mojej i w Twoim przypadku może zadziałać coś innego. Doskonale to rozumiem. Nie mam prawa mówić Ci jak masz żyć i nie będę. Pokażę Ci jak ja planuję i realizuję swoje cele, a także jakie nawyki działają w mojej codzienności. Jeśli Ci się to przyda, to wspaniale!!! Szukaj, modyfikuj i sprawdzaj czy u Ciebie to też działa. Tylko tak zobaczysz czy to, co mówię ma sens. Mam nadzieję, że mój przykład dostarczy Ci inspiracji i pomysłów do zmian w Twoim życiu.

Pamiętaj: to, co robisz codziennie ma moc.

Kobieto, możesz wszystko!

Na naszych głowach jest dom, nasza praca, dzieci, mąż a także my same. I chociaż tyle się mówi o delegowaniu zadań, to jednak nie zawsze mamy możliwość z czegoś zrezygnować. Czasami po prostu MUSIMY zrobić wszystko. Ja chcę Ci pokazać, że można. Ale robiąc to prościej i niekoniecznie urabiając się po pachy, chociaż nie jestem osobą, która od ciężkiej pracy stroni.

Od razu ostrzegam: tu cudów nie znajdziesz. Za to znajdziesz wskazówki, które zadziałały u mnie. Podpowiem Ci: co zrobić by mieć ład i porządek w domu, nakarmione dzieci, szczęśliwy – wspólnie pracujący na swoje cele związek i jednocześnie trochę czasu dla siebie. Nie mówię, że od razu wygospodaruję Ci wolny weekend, ale chyba godzinka lub dwie dziennie też brzmi nieźle;)

Chcę pomóc innym kobietom.

Do dziś mam w sercu historię przyjaciółki, która będąc sama w domu z 3-tygodniowym niemowlakiem rozpłakała się na myśl, że za godzinę zjawi się kurier. Dlaczego ta wiadomość nią tak wstrząsnęła? Bo miała w domu bałagan. Nie mogła znieść myśli, że kurier zobaczy jej nieumyte podłogi.

Długo zastanawiałam się dlaczego tak się stało (pomijając aspekt hormonów). Wiesz skąd taka reakcja? Bo kobiety “ogarniają” wszystko. Jesteśmy niesamowite, bo nie dość, że nie boimy się ciężkiej pracy, to jeszcze same chcemy się rozwijać. Mężczyźni często zajmują się jednym aspektem życia – my działamy wielopłaszczyznowo. Rzeczywistość wygląda tak, że na naszych głowach jest bardzo dużo i nie zawsze możemy powiedzieć: “wiesz co? Ty to dziś zrobisz a ja sobie odpocznę.” Nie zawsze mamy do kogo to powiedzieć. A czasami też – powiedzmy to sobie szczerze! – po prostu lubimy dużo robić. Czujemy się spełnione, gdy ogarniamy wiele obszarów.

I wiesz co? To też jest ok. Masz prawo chcieć robić dużo. Bez wyrzutów sumienia. Masz prawo być “kurą domową” i “businesswoman” w jednym. Nie musisz wybierać. Musisz tylko wybrać, co chcesz osiągnąć i ustalić jak ten cel zrealizować.

Sama pochodzę z rodziny, w której kobiety zawsze ciężko pracowały i rozmawiając z przyjaciółkami, koleżankami, przypadkowymi kobietami okazuje się, że nie ja jedna wychowałam się w takim domu. Mnie nie dziwi, że kobieta ogarnia WSZYSTKO.

A znam i takie, które nie mają czasu usiąść i odpocząć, bo nadrabiają zaległości i ciągle są sfrustrowane, bo chcą też w końcu coś zrobić dla siebie. Jeśli chociaż trochę ułatwię im życie to wspaniale. Taki właśnie mam cel.

Po to właśnie powstał ten blog: bo można prościej!