O mnie…

Wstęp już znasz, więc…

Różne role – jedna ja. Poza schematami i na własnych zasadach. Nazywam się Paulina Strzyga i mam 33 lata. Jestem żoną Bartka, mamą Oli i osobą mocno zakochaną w życiu. Pracuję, rozwijam się, spełniam marzenia, mam czas na rzeczy ważne i to, co kocham. Jak to robię? Pokażę Ci na blogu.

Wciąż dopisuję punkty do swojej listy życzeń (obecnie jest ich “aż” i “tylko”101 ;)) Kocham kawę (najbardziej tą z kawiarki), herbatę jaśminową, książki, podróże, robić zdjęcia (kompletnie nie umiem!) i patrzeć na spadające gwiazdy. Jak byłam mała chciałam zostać nauczycielką (udało się), pisarką (czy ebook się liczy?) i kosmonautką (wciąż przede mną ;))

…zajrzyj dalej do trzech ważnych dla mnie historii.

Historia pierwsza

Mam 6 lat. “Ślęczę” nad talerzem zupy. Mam stoi nade mną i każe mi dokończyć obiad. A ja nawet nie zaczęłam, bo przecież nie lubię zupy. KAŻDEJ. Więc siedzę i czekam, czekam, czekam a mama negocjuje – “chociaż kartofelek, chociaż 3 łyżki, tylko tyle, zobacz to niedużo!” I wtedy dociera do mnie, że są granice. Ja mówię “nie” i choćby mama bardzo chciała niewiele może zrobić. Jasne, może mi “wlać”, ale ja dalej mogę odmówić.

Wtedy zrozumiałam, że są granice, których inni nie mogą wobec mnie przekroczyć i że ustalam je sama.

Historia druga

Mam lat 12. Uwielbiam robótki ręczne i wyszywanie muliną różnych wzorów. (Kto pamięta z zajęć Z-P-T :)?) Moja babcia akurat przyjechała do nas w odwiedziny a nikt tak pięknie jak ona nie wyszywa – to jej pasja i konik. Wyszywam prosty wzór mając w głowie duży pomysł, który zrealizuję kolejnego dnia i kładę się spać. Rano natrafiam na mój wzór, tylko, że… to już nie jest “mój” wzór. Babcia dokończyła go za mnie i uradowana stwierdziła: “Te kwiatki co zrobiłam są ładniejsze!”

Wtedy zrozumiałam, że ludzie narzucają innym swoje wizje i naruszają granice bez pytania.

Historia trzecia

Mam 32 lata. Moja koleżanka zostaje świeżo upieczoną mamą. Do jej domu przyjeżdża kurier a ona załamana płacze, bo ma nieumytą podłogę i ogólny bałagan w pokoju. Ja nie mogę uwierzyć, że przejmuje się czymś tak trywialnym. Że płacze i to szczerze, bo wybrała dziecko zamiast porządków…

Wtedy zrozumiałam, że nie wszyscy wiedzą, że można żyć inaczej, po swojemu, na własnych zasadach i nie przejmować się wieloma sprawami. Że można stawiać własne granice i budować inne życie niż to, którego oczekują od nas wszyscy.

To wtedy narodził się pomysł na stworzenie tego bloga. Po to też tu jestem, by pokazać Ci jak żyć poza schematami i realizować swoje cele. Swoje, nie te, które ktoś dla nas wymyślił. Jak stawiać granice, wyznaczać własne zasady i realizować to, co nas wzbogaca, rozwija i pozwala nam wzrastać.

Ty wybierasz co jest ważne, z jakiego powodu się cieszysz a z jakiego śmiejesz. I nic komuś do tego!

Po to właśnie powstał ten blog: bo można inaczej, można prościej!

Pokażę Ci, co się sprawdza u mnie i mojej rodziny mając nadzieję, że zadziała również u Ciebie. Nie pozjadałam wszystkich rozumów, by uzurpować sobie prawo do prawdy absolutnej. Twoja sytuacja może być diametralnie różna od mojej i w Twoim przypadku może zadziałać coś innego. Doskonale to rozumiem.

Nie mam prawa mówić Ci jak masz żyć i nie będę. Pokażę Ci jak ja planuję i realizuję swoje cele, jakimi zasadami kieruję się w życiu i jakie wartości wyznaję. Ale także jakie nawyki działają w mojej codzienności i co mnie uszczęśliwia. Jeśli Ci się to przyda, to wspaniale!!! Szukaj, modyfikuj i sprawdzaj czy u Ciebie to też działa. Tylko tak zobaczysz czy to, co mówię ma sens. Mam nadzieję, że mój przykład dostarczy Ci inspiracji i pomysłów do zmian w Twoim życiu.