Arkusz do analizy paragonów – zobacz mój, uzupełnij swój i wyciągaj wnioski.

Już wcześniej wspomniałam Wam o tym, jak analizuję paragony i na tej podejmuję dalsze decyzje żywieniowe. Informacje na ten temat mogliście znaleźć w tym wpisie. Teraz chciałabym Wam pokazać czarno na białym jak taka analiza wygląda. W tym celu udostępniam Wam mój zeszłoroczny arkusz wraz z opisem poszczególnych rubryk. Zapraszam do środka:)

To, co działa u mnie nie musi działać u Ciebie.

Nie namawiam Cię do takiego analizowania budżetu, jeśli nie masz na to ochoty. Jeśli robisz to inaczej i Twój sposób się sprawdza, to pozostań przy nim. Nie chodzi o to, by komplikować sobie życie. Osobiście uważam analizę paragonów za bardzo ciekawe doświadczenie. Szczególnie przydatne by uzmysłowić sobie, na co idą nasze pieniądze i uciąć niepotrzebne wydatki. Czasami jest to sposób by poszukać tańszych alternatyw. Tańszych, ale niekoniecznie gorszych jakościowo.

Arkusz składa się tak naprawdę z 3 części. Cały plik możecie pobrać STĄD.

A co jest w środku?

Pierwsza część to tak naprawdę podsumowanie już wydanych pieniędzy. Jest tu kwota zaplanowana na zakupy – tego chyba nie muszę tego tłumaczyć;) Dzięki uzupełnianiu arkusza na bieżąco widzimy ile pieniędzy zostaje nam na wydatki do końca miesiąca.

Chciałam tylko podkreślić, że grudzień 2017 był ostatnim miesiącem w którym byliśmy z Mężem tylko we dwoje – jeszcze bez córki. Obecnie wydatki na jedzenie wzrosły nam o 200 zł i nie przekraczamy tysiąca złotych miesięcznie. Tej części tabelki się nie uzupełnia ręcznie – arkusz sam zlicza dane, które wpiszemy poniżej, w części drugiej.

część I arkusza

Część druga to tabelka, którą uzupełniamy samodzielnie. Poszczególne produkty i kategorie znajdują się po lewej stronie. Po prawej – tam gdzie są daty mamy kwoty. Kwota oznacza nic więcej tylko tyle ile danego dnia wydałam na daną rzecz (zaokrąglam w górę – zamiast 3,65 zł wpisuję 3,70 zł). Jest jeszcze miejsce na notatki. W przypadku zakupu np. 10 kartonów mleka zapisywałam tam taką informację. To też fajnie pokazuje jak dużo się danych produktów kupuje.

część II arkusza

Część trzecia nie uzupełnia się automatycznie – robiłam ja na zasadzie “kopiuj – wklej” z drugiej części arkusza. A następnie oznaczałam kolorem kremowym produkty, na które wydawaliśmy najwięcej albo niepokojąco dużo. Najczęściej szukaliśmy zdrowych alternatyw albo całkowicie rezygnowaliśmy z produktu. To jest miejsce w którym często przeżywa się szok. Wnioski bywają naprawdę różne.

część II arkusza

Na co warto zwrócić uwagę?

  • Jakich produktów kupujesz najwięcej? Pozwoli Ci to ustalić dominujące grupy produktów w Twojej diecie. Jeśli są to niezdrowe przekąski warto te zakupy przemyśleć dwukrotnie.
  • A tym samym na jakie produkty wydajesz najmniej? Może warto zamienić proporcje i kupić ich trochę więcej.
  • Które drogie produkty można zamienić na tańsze wersje?
  • Zapisując też nazwę sklepu możesz zauważyć, że za dany jogurt płacisz 30 groszy więcej. A czasami te różnice w cenie są dużo większe… Zmiana sklepu to kolejny sposób by przyciąć trochę wydatków.
  • Wiedząc czego jadasz najwięcej łatwiej będzie Ci polować na określone promocje w sklepie – zaprzyjaźnij się ze sklepowymi gazetkami promocyjnymi. Planuj swoje zakupy zgodnie z plannerem. Do pobrania tutaj a korzyściach pisałam już tu.

Twoja kolej!

Zachęcam Cię również do pobrania arkusza STĄD (plik open office) lub STĄD (plik excel) i uzupełnienia go własnymi danymi po najbliższych zakupach. Po prostu usuń kwoty pod datami a otrzymasz czysty arkusz gotowy do użycia. Rób to regularnie przez miesiąc i przeanalizuj. Zobacz jakie fajne wnioski wyciągniesz. Może odkryjesz coś, po czym opadnie Ci szczęka? Podziel się wnioskami pod wpisem :)