tydzien-nawyki-stale-elementy
Zdrowe nawyki

Twój tydzień i stałe elementy. Jak sobie ułatwić życie?

Nasz mózg bardzo lubi powtarzalne schematy i szybko przystosowuje się do stałych rytmów. Pewne rutyny wchodzą w nasze życie automatycznie – jakby pasowały do niego od zawsze. Dodatkowo nie tracimy energii na podejmowanie decyzji i łatwiej nam zaplanować chociażby spotkanie z koleżanką. Dlaczego? Bo nie zaburzy nam to całego tygodnia i pozostałych zajęć.

Słowem zachęty i wyjaśnienia…

Wiem, że nie wszystko da się zaplanować. Nie będę namawiać Cię do tego by każda czynność w Twoim życiu była przeanalizowana, zoptymalizowana i wdrożona tak, by działać najskuteczniej. Polecam Ci tą metodę, bo u mnie działa. Pozwala mi pracować w rytmie i zachować równowagę w życiu. Zachęcam Cię do przetestowania jej przez miesiąc. Ale zanim ją wprowadzisz zobacz jakie stałe elementy masz już w swoim życiu.

Nie planowałam tego jak będzie wyglądać mój tydzień. Harmonogram ustalił się sam. Powoli, krok po kroku wprowadzałam do niego nowe elementy. Dowodem na to jest zaskoczenie mojego Męża, który niedawno stwierdził, że pewne rzeczy robimy zawsze w określone dni. Tak jak mówię: to stało się automatyczne.

Kiedy ten proces się zautomatyzował po prostu dostosowywałam do niego moje decyzje. W jaki sposób? Powiedzmy, że koleżanka proponowała mi spotkanie w poniedziałek. A dla mnie to dzień planowania, pisania bloga, wdrażania kolejnych kroków w projektach firmowych i telefonów. Z automatu umawiałam spotkanie na środę albo czwartek.

Inny przykład: po weekendzie szafki świeciły pustkami i po głowie chodziła myśl by zrobić zakupy. Ale na planowanie posiłków + zakupy mam przeznaczony wtorek… Co robię? Przeszukuję kuchnię i wynajduję jakieś zapomniane cudeńka, z których kreatywnie tworzę obiad. Zdarza mi się to bardzo rzadko, bo mam listę posiłków awaryjnych (wpis znajdziesz tu) i kilka prostych przepisów dla dziecka (pisałam o tym tutaj) – więc nie wymaga to dużo zachodu.

Teraz powieje magią.

Nie jestem osobą przesądną, ale mam dla Was kosmiczną ciekawostkę, którą odkryłam w książce Agnieszki Maciąg – bodajże w “Pełni życia”. Radzę podejść do niej z przymrużeniem oka :) Autorka wspomina jak natrafiła kiedyś na człowieka sukcesu, który opisał wpływ planet na nasze życie i tego jak nasze działania zależą od dnia tygodnia. Wydało mi się to bardzo ciekawe, bo w dużym stopniu odzwierciedlało nasze życie. Jak powinien wyglądać taki idealny tydzień?

Poniedziałek to dzień planowania, ale nie realizowania. Wtorek to dzień motywacji i największych chęci do działania. Środa – czas załatwiania spraw urzędowych. Czwartek dzień bardzo produktywny, czas zamykania spraw. Piątek – czas na spotkania z bliskimi. Sobota – dzień sprzątania. Niedziela – czas wypoczynku i ładowania energii.

Mój tydzień.

Jeszcze raz chciałabym podkreślić, że jest to system, który pasuje mi, wypracowany od dawna, będący stałym elementem mojego życia. Tobie może nie pasować, bo np. w dniu w którym robię zakupy masz zebrania i siedzisz dłużej w pracy. Jak zawsze namawiam Cię do tego by plan był dostosowany do Ciebie. Tobie ma ułatwiać a mój wpis ma być jedynie inspiracją.

Poniedziałek

  • Dla mnie to dzień planowania, analizowania, robienia list zadań na cały tydzień.
  • Ale też dzień spa – w tym dniu chodzę do fryzjera, robię paznokcie, nakładam maseczki na twarz, peelinguję ciało (oczywiście nie wszystko na raz!) Dużo łatwiej pamiętać mi o zabiegach pielęgnacyjnych jeśli mam na nie ustalony jeden dzień.
  • Dzień podlewania kwiatków (takiego pełnego, nie tylko z wody pozostałej po nocy).
  • Dzień rozwoju – słucham podcastów, oglądam ulubionych blogerów, daję sobie czas na poszerzenie wiedzy.
  • Staram się tego dnia nie załatwiać spraw urzędowych, lekarzy, zakupów wyjść na pocztę czy do banku – bo robi to każdy i wszędzie są kolejki.

Wtorek

  • Tego dnia wykonuję wszystkie duże działania. Często jest tak, że nakręcam się w poniedziałek, co mam zrobić (ułatwia mi to planowanie) i we wtorek – środę – czwartek działam.
  • Realizuję jak najwięcej, często też ogarniam mniejsze zaległości albo sprawy, które odkładałam, bo były duże i wymagały podzielenia.
  • Planuję posiłki na cały tydzień, robię listę zakupów i idę na zakupy.
  • Oddaję książki do biblioteki, chodzę na pocztę, umawiam wizyty lekarskie.

Środa

  • Działam dalej i nadrabiam wszystko, czego nie zdążyłam zrobić wcześniej, ale też bardzo lubię ogarniać sprawy urzędowe w tym dniu. Może to przesądne, ale środa jest moim szczęśliwym dniem od zawsze i nawet jeśli to moje własne nakręcanie się to… po prostu działa;) Tego dnia załatwiam sprawy formalne, urzędowe albo omawiam projekty służbowe.
  • To dzień kontaktów – spotykam się ze znajomymi, na kawie, chodzę z Olą na zajęcia dla dzieci.
  • Poświęcam też czas na zakupy ciuchowo – różnościowe.
  • Wysyłam newsletter z poukładanymi myślami (możesz zapisać się na niego TUTAJ) To czas uaktywniania się blogowo.

Czwartek

  • Domykam większe projekty i zaległości z wtorku i środy. Chociaż wbrew pozorom to bardzo rzadko zostaje mi coś zaległego. Raczej wszystko udaje mi się załatwić we wtorek/środę.
  • Podlewam kwiatki – tryb pełny :D
  • Poświęcam czas pieniądzom. Razem z Mężem analizujemy budżet ostatniego tygodnia, planujemy wydatki, pilnujemy zaległych przelewów.
  • Czytam i komentuję wpisy innych blogerów. Nawet jeśli publikują treści w inne dni to zostawiam sobie tą przyjemność na czwartek. W pozostałe dni szkoda mi na to czasu.

Piątek

  • To dzień relaksacji, wypoczynku, wyciszenia w domu w gronie bliskich. Szczególnie po południu, kiedy kończymy pracę znajdujemy czas na wspólne działania: oglądamy film, gramy w gry, jemy coś dobrego. Staramy się wyrzucić z głowy stresy i obowiązki całego tygodnia. To dzień wyciszenia (nie mylić z dniem lenia – niedzielą).
  • Często w związku z postem (Mąż przestrzega, ja w sumie nie muszę, bo jestem wegetarianką) wypróbowujemy nowe przepisy.
  • Jest to też dzień spotkań rodzinnych albo videocalli z bliskimi.

Sobota

  • Dzień wielkiego sprzątania. Wielkiego, czyli naprawdę metodycznie, kąt po kącie ogarniamy całe mieszkanie. Wiadomo, że na co dzień nie mieszkamy w brudzie, ale to dzień w którym pamiętam o upraniu firanek czy porządkach w szafie.
  • Bywa też, że jest to dzień wycieczek całodniowych – ale nie przy obecnej, zimowej pogodzie.

Niedziela

  • Nasz piżamowy dzień:) Dzień lenia, omletów i kawy, bardzo w trybie slow. Nadrabiamy lektury i nie robimy nic aż do wynudzenia do maksimum – ułatwia nam to funkcjonowanie w tygodniu. Dzień ładowania akumulatorów.

Do brzegu!

Ja wiem – nic odkrywczego tu nie ma. Podlewanie kwiatków, papierkowa robota, zakupy – taki standard. Ale takie tygodniowe nawyki bardzo pomagają, sprawiają, że łatwiej nam się funkcjonuje w bardziej zaskakujących sytuacjach. To trochę jak z rutyną dnia powszedniego – pisałam o niej tutaj. Nie tracisz czasu i energii na planowanie, po prostu działasz. Nie marnujesz też silnej woli na podejmowanie decyzji.

Naprawdę polecam chociaż przyjrzenie się swojemu tygodniowi i przeanalizowanie czy przypadkiem w nasze życie nie wkradły się pewne stałe elementy.

A jeśli tak to co Cię najbardziej zaskoczyło? Co robisz regularnie? Podziel się tym ze mną w komentarzu.