Planner posiłków i lista posiłków awaryjnych – Z czym to się je?

Znasz to uczucie kiedy otwierasz lodówkę, przyglądasz się produktom i masz wrażenie pustki w głowie? Co ja mam zrobić na kolację? – myślisz sobie i analizujesz, co z czym można połączyć. Zamykasz lodówkę zrezygnowana. Wyskakujesz na szybkie zakupy żeby kupić “coś do chleba” i wydajesz przy tym 130 zł. Wracasz do domu, wypakowujesz zakupy i… właściwie to wydałaś dużo pieniędzy, a nic konkretnego nie kupiłaś.

Produkty na kolację masz, ale co zrobisz na jutrzejszy obiad? Znowu czekają Cię zakupy. Zmarnowany czas i pieniądze – to kryje się za nieplanowaniem posiłków.

Listy – temat budzący kontrowersje. Są ludzie, którzy nie znoszą tworzenia list. A są tacy, co przekornie notują wszystko. Jeszcze parę lat temu byłam tym pierwszym typem człowieka. Uznawałam, że wspaniale wszystko kontroluję i nie muszę tego zapisywać. Na co mi to? – pytałam i odrzucałam koncepcję zapisania. Nie mówię tu tylko o posiłkach czy liście zakupów, ale wiele rzeczy umykało mi, bo nie pamiętałam żeby je odnotować.

Od kiedy na świecie pojawiła się Ola (moja córka) i okazało się, że jestem odpowiedzialna za cudze żywienie (i prawidłowe przybieranie na wadze) ogarnął mnie strach. Rozszerzanie diety jest ważne, pilnowanie by dziecko dostało 4-6 posiłków nie mieściło mi się w głowie. Nie chciałam jej dzień w dzień podawać tego samego. Ratunkiem okazało się planowanie posiłków. Co więcej przełożyło się to na nasze finanse. To był mały bonus, którego ani ja ani mój Mąż nie planowaliśmy.

Były dni, że na tygodniowe zakupy wydawaliśmy zaledwie 130 zł! I nie zaciskaliśmy pasa, nie ograniczaliśmy się. Były w tym uwzględnione również produkty dla Oli, oddzielnie liczę kupowane co 2-3 dni pieczywo i pampersy dla dziecka. Jedzenie było smaczne i różnorodne. Nie będę kryć, że planowanie posiłków dla dziecka przełożyło się również na to, co ja sama jadłam, bo najczęściej nie chciało mi się robić nic oddzielnie. W związku z czym zjadałyśmy to samo – z drobnym dodatkiem soli i bez mięsa (bo mięsa nie jadam od 10 lat). Mój Mąż zjadał podobne rzeczy z lekką modyfikacją – dostawał do tego porcję mięsa albo robił sobie coś innego.

Ale ja lubię jadać spontanicznie!

Ja też tak myślałam. Hmm, dziś zjem to na co mam ochotę – tak wyglądał mój cały dzień:) Ale szybko zorientowałam się, że często jadam w miarę te same produkty. Każdy z nas ma w swoim domu stały zestaw posiłków. Nie jest tak, że przez 3 tygodnie z rzędu za każdym razem jadamy coś innego. Np. zestaw ziemniaki + mięso + warzywa codziennie wygląda podobnie. Zamiast ziemniaków użyjemy kaszy czy makaronu, ale raczej nie jest tak, że na drugi dzień jadamy pizzę czy risotto. Co więcej: w wielu domach dojada się resztki z poprzedniego dnia albo gotuje na 2 dni. Ten kto mi mówi, że lubi jadać spontanicznie nie przygląda się temu co je.

Ja również miałam problem ze spontanicznością, ale go rozwiązałam.

Jak? Planując listę zakupów rozpisuję sobie mniej więcej jakie posiłki będę przygotowywać w ciągu tygodnia. Nie układam ich w żadnej kolejności. To największy błąd jaki można popełnić. Jeśli sobie powiem, że we wtorek jem pierogi to najpewniej ich nie zjem, bo nie wiem czy we wtorek będę miała na nie ochotę. Najczęściej robię tak, że mówię do mojego Męża: Kochanie, możemy zjeść dziś rybkę, sałatkę curry lub kopytka ze szpinakiem. Na co masz ochotę? I ustalamy – dziś kopytka a jutro sałatka curry, bo twaróg ma bliski termin. Regularnie przeglądamy daty ważności (i w tym jest mistrzem mój Mąż, który lubi kontrolować daty ważności żeby nic się nie zmarnowało) i czasami jemy coś żeby nie wyrzucić jakiegoś produktu. Są takie dni, że nie mamy ochoty gotować i po prostu coś zamawiamy – ale ma to miejsce raz, góra 2 razy w miesiącu, bo tak planujemy posiłki by jadać to, co lubimy.

Lista awaryjna

Są takie dni, że mam jeszcze trochę produktów w lodówce i nie mam ochoty wybierać się na zakupy – sięgam wtedy po listę awaryjną. Mam na niej wypisane posiłki, które mogę zrobić szybko i na już. Np. kaszę z warzywami z pysznym sosem pomidorowym – najprostsze danie dla dziecka i dorosłych:) Jest to świetny sposób na pustkę w głowie. Bo nie oszukujmy się – nie zawsze chce nam się planować albo zjadać to co zaplanowaliśmy. Wtedy po prostu robimy potrawę z listy. Wszelkiego rodzaju placuszki czy zupy na bazie bulionu zajmują naprawdę chwile a ich skład wymaga niewiele. Zresztą staram się również tak robić zakupy by te awaryjne produkty mieć. A to jedna sztuka kaszy więcej, a to konserwa tuńczyka – zawsze da się upichcić z tego coś fajnego.

SEKRET planowania posiłków

Zdradzę Ci dietetyczny sekret, który wpadł mi w ręce na jednym z dietetycznych blogów: planuj posiłki na 4-5 dni, 2 dni zostaw sobie na spontaniczne szaleństwo, nowy przepis albo po prostu jedzenie na mieście z przyjaciółmi. Bądźmy realistami, trzymanie się listy punkt po punkcie może uczynić z nas niewolnika żywieniowego. Nie tego chcemy. Chcemy kontroli nad finansami i prawidłowego odżywiania z mniejszym wysiłkiem. Po to właśnie stosujemy planner posiłków i listę posiłków awaryjnych.

Dodatkowe plusy

Trzymanie plannera posiłków w widocznym miejscu (u mnie jest to lodówka) sprawia, że nie muszę dzień w dzień myśleć o tym co mam zrobić do jedzenia. Po prostu zaglądam i działam. Zajmuje mi to dużo mniej czasu niż gdybym miała wymyślić danie na nowo. A po drugie: i to jest rzecz super przydatna i wszystkim ją polecam – każdy inny domownik, wie co jemy i może też taki posiłek przygotować. Bo jeśli dziś jemy np. rybę z ziemniakami to Mąż może te ziemniaki obrać i wstawić. To ułatwia delegowanie zadań w rodzinie. Jak zostawiam Olę z ciocią w domu to wiem, że ciocia wie co jest zaplanowane do zjedzenia.

Nie będę kryć, że planowanie posiłków było najpierw dostosowane do Oli, a dopiero po jakimś czasie uznałam to za świetny sposób by ułatwić sobie życie. Sprawdza się i nie robimy już zakupów bez listy. Na jednorazowe zakupy wydajemy kwoty rzędu 130-180 zł w zależności od posiłków. Zakupy robimy wyłącznie raz w tygodniu (duża żywieniówka) + jak już pisałam pieczywo + pampersy częściej.

PREZENT dla Czytelników

Jeśli ktoś nie ma pomysłu na to jak zbudować taką listę zachęcam do pobrania mojego darmowego plannera i listy posiłków. Znajdziecie je tu.

Podrzucam Ci też moje pomysły na 5 prostych posiłków dla dziecka oraz plan posiłków na cały tydzień.

A teraz przyznawać się kto kocha listy i jest wielbicielem planowania posiłków od dawna :)?

Dodaj komentarz