zasady-priorytety-mozna-prosciej
Zdrowe nawyki

Ustal swoje własne zasady i się ich trzymaj. Dlaczego warto?

Zasady wyznaczają nam ramy pewnego działania. Bardziej kojarzą nam się z moralnością i etyką niż z codziennym życiem. A jednak zasady pozwalają nam uporządkować świat i wyznaczyć w nim granice – nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Ten wpis nie jest o tym, jakich zasad warto przestrzegać – te każdy musi ustalić sam. On mówi o tym, dlaczego usiąść na chwilę i je ustalić.

Chyba ciężko spotkać osoby, które nie mają żadnych zasad. Wyznaczamy zasady funkcjonowania już małym dzieciom – “możesz zjeść słodycze, ale po posiłku”, “możesz poczytać, ale dopiero jak przebierzesz się w piżamkę”, “możesz pooglądać telewizję dopiero jak odrobisz lekcje”. “We wtorki nie gramy na komputerze – robimy to w soboty”. Dzieci rosną w kręgu zasad a dopiero z czasem zaczynają je łamać i ustalać własne. Nie wiem czy jestem w stanie wymienić chociaż jedną osobę, która nie ma chociażby małego zbioru zasad. Zasady określają konkretne działanie – mówią “robię tak i tak, bo tak” (pod tak wstaw konkretną czynność). Uwaga, nikt nie mówi, że zasady są słuszne – są prawidłowe dla tej jednej osoby. Zasady można ustalić indywidualnie lub w grupie.

W moim odczuciu każdy z nas powinien posiadać zbiór swoich własnych zasad z kilku powodów:

By szybciej podejmować decyzje.

Kiedy kieruję się określoną zasadą (np. weekendy spędzam wyłącznie z rodziną, znajomych umawiam w środku tygodnia) nie tracę czasu na dywagacje. Koleżanka proponuje spotkanie w weekend? – Nie muszę jej zwodzić ani wymyślać wymówek. Po prostu odmawiam, bo weekendy są dla bliskich. (To przykład, mój plan tygodnia znajdziecie tu.) Mam w grafiku już 6 projektów, ale zjawia się klient proponując kolejny? Mam zasadę 6 zleceń w miesiącu – więc z miejsca umawiam go na następny miesiąc albo dziękuję za współpracę.

By uporządkować zewnętrzny chaos.

Zasady dają Ci poczucie panowania nad wydarzeniami, które cię zalewają. Porządkujesz je zgodnie ze swoimi priorytetami. Zobacz jak funkcjonują osoby, które wszystko biorą na siebie i niczego nie odrzucają. Potrafią nie dokończyć danego zadania ze względu na kolejne. Nie są wcale szczęśliwe a ich praca nie jest skuteczniejsza, odbija się to na ich zdrowiu i relacjach rodzinnych. Świat zalewają informacje, zadania, polecenia służbowe, ale i sprawy rodzinne i musimy wiedzieć co wybrać. A żeby tego wyboru dokonać musimy się kierować samodzielnie ustalonymi zasadami. Najlepiej ochroni nas przed frustracją zasada: 1 zadanie na raz. Co możesz oddeleguj, po 18-tej żadnych telefonów służbowych. (Zachęcam Cię też do zajrzenia do wpisu “Planowanie przy dziecku” – jest bardzo na temat;))

By łatwiej odmawiać.

Miałam w pracy koleżankę, która nigdy nie pracowała w weekendy. Choćby jakiś projekt był niedokończony ona zawsze podkreślała: musimy zrobić to do piątku, bo ja nie przyjadę tu w sobotę. A zdarzały się sytuacje, że się nie wyrabialiśmy i wszyscy jak jeden mąż zjawialiśmy się w sobotę w biurze – wszyscy poza nią. Nikt z nią nie dyskutował i nie próbował przekonywać – po prostu z góry odpuszczaliśmy wiedząc, że się nie zgodzi. Nawet jeśli miała to być sytuacja wyjątkowa to każdy z nas wiedział, że tej zasady nie odpuści. Co więcej: szef się z nią zgadzał. Rozumiał, że taką miała zasadę i nie stanowiło to dla niego problemu.

By żyć w zgodzie ze swoimi priorytetami.

O ustalaniu priorytetów pisałam już tutaj. Nie wyobrażam sobie życia w którym wszystko jest tak samo ważne i utrudnia mój rozwój. Jeśli priorytetem jest rodzina to czemu zgadzam się na nadmiar pracy? Albo poświęcam całe godziny na zainteresowania? Skoro tak marzę o realizacji tego marzenia, to czemu nie znajduję na nie czasu? Mam wrażenie, że często bierzemy na siebie więcej specjalnie – by danego celu nie zrealizować. By mieć później wymówkę, że chciałam, ale miałam tak dużo na głowie, że się nie dało…

Zasady nie pozwalają nam korzystać z wymówek, bo jeśli mam postąpić TAK i TAK to nie ma uzasadnienia dla obrania innej ścieżki. Zasady to taki nasz kompas, przewodnik – pozwala nam żyć tak jak tego chcemy.

By chronić siebie.

Nasze zasady są nasze – najlepsze dla nas. Nikt nie ustali sobie zasady: chcę jak najwięcej cierpieć albo się przepracowywać. Zasady nie biorą się znikąd. Tworzymy je na bazie naszej codzienności i doświadczeń, priorytetów i oczekiwań względem naszego życia. Jasne, że mogą się spotkać z buntem otoczenia, bo ktoś stwierdzi, że twoje zasady są głupie – ale wierz mi, jeśli odmówisz drugi raz nie będzie próbował na tobie tej zmiany wymusić. Jeśli ktoś żyje konsekwentnie ze swoimi zasadami to otoczenie nawet nie próbuje podejmować wysiłku by zasugerować zmianę (czytaj sytuacja z koleżanką z pracy:)). A to otoczenie wcale nie ma na celu twojej ochrony – chce zrealizować swój cel, często sprzeczny z twoim.

Przecież skoro wyznaczasz sobie zasady to robisz to w jakimś celu: bo wiesz, co jest dla ciebie dobre i z tego doświadczenia korzystasz. A prawdziwy problem zaczyna się, kiedy od zasady odchodzisz. Nauczyłam się na bazie własnych doświadczeń, że często, kiedy już zrobię ten jeden, jedyny wyjątek to źle się to dla mnie kończy. Odchodząc od zasady, która mnie chronić jestem później na siebie zła, bo konsekwencje da się łatwo przewidzieć a mimo to łamię zasadę i później muszę to odchorować.

Ostatnio usłyszałam fajną zasadę: nie zgadzać się na nic w rozmowie telefonicznej, prosić o pytanie w mailu, by pod wpływem entuzjazmu nie zgodzić się na coś, czego nie chcesz zrobić.

Jeśli jeszcze nie masz swoich zasad – pomyśl: co ułatwiłoby Ci życie? Jakich zmian oczekujesz? Jak widzisz swoją idealną codzienność? Już niedługo przygotuję dla Ciebie wpis dotyczący moich zasad. Wpis o kuchennych zasadach znajdziesz tu. Zachęcam do zaglądania i polajkowania mojego fanpage’a na facebooku – tam zawsze na bieżąco wrzucam informację o nowych wpisach :)