Moje życie w duchu zero waste. Bo można prościej!

Nie jestem eko-fanatykiem i bardzo stronię od bycia fanatykiem w jakiejkolwiek dziedzinie. Robię, co mogę i na tyle, na ile mogę, ale życie matki jest wystarczające trudne samo z siebie i nie będę dokładać sobie wyrzutów sumienia, bo jestem za mało extremalna w duchu zero waste. Są nawyki, które są banalnie proste! Bo “można żyć prościej w duchu zero waste”. Jak zmieniłam swoją codzienność by była bardziej zero a mniej waste?

Zakupy? Można prościej!

Zero waste to dla mnie zero marnowania pieniędzy i w pełni świadome zakupy. Czym innym jest oszczędzanie (polecam Ci mój wpis o 53 sposobach na oszczędzanie) a czym innym dokonywanie celowych, jasno określonych zakupów. Bo mogę oszczędzać i kupować tylko na promocjach, tylko co zrobię później z 3 identycznymi T-shirtami?

Zero waste nauczyło mnie przede wszystkim tego, by jasno określić, czego potrzebuję i kupić wyłącznie tą rzecz.

Potrzebuję sukienki w kwiaty? To nie kupuję małej czarnej. Ani torebki, bo na pewno się przyda do tej może-kiedyś-ją-kupię sukienki w kwiaty. Ani nie zmieniam koncepcji, bo trafiłam na fajną koszulę. Najlepiej przeszukać sklepy online wpisując konkretnie daną rzecz. Pozwala to zaoszczędzić dużo czasu i zobaczyć czy w sklepach w ogóle jest interesujący nas model. Wtedy szukanie jej w sklepie nie przyciągnie mnie do rzeczy, które nie są mi potrzebne. Oczywiście pod warunkiem, że nie przeglądam WSZYSTKICH zakładek, tylko tą z sukienkami.

Ogarnij szafę!

Jestem wielką fanką planowania, ale takiego z głową, nie tylko udającego, że coś robię. Przed każdymi zakupami ubraniowymi polecam Ci przejrzeć swoją szafę i zapisać sobie na liście to, czego Ci potrzeba. O organizacji szafy i podziale na typy ubrań pisałam TUTAJ. Zajrzyj, może ułatwi Ci to ogarnięcie garderoby i zdecydowanie czego naprawdę Ci potrzeba. (Możesz skorzystać z aplikacji Trello – pisałam o niej TUTAJ – zamiast zakupów zrobić przegląd szafy zimowej, letniej, itd.)

Sama nie korzystam z lumpeksów i podziwiam osoby, które potrafią w nich zrobić sensowne zakupy (moja siostra potrafi!). Ja po prostu tego nie umiem. Ale z drugiej strony zakupy robię tak rzadko, że jak decyduję się na zakup to jest to naprawdę poważna sprawa. I trzymam później taką rzecz latami. Koszula ze studiów (10 lat) czy sweter noszony na pierwszych randkach z moim Mężem (5 lat) to rzeczy, które wciąż są dobre i nie widzę powodu by je zamienić, bo wyszły trochę z mody.

Jestem wolna od ubraniowych zachcianek. Staram się też unikać wzorów, bo wiem, że są tylko chwilowe. Ponadczasowość to dla mnie jednolitość i paski – to zasada, której się trzymam na zakupach.

Nauczenie się “pożyczać” okazało się największym sukcesem zero waste w moim życiu.

Bardzo ważna jest też kwestia tego, na jak długo potrzebuję danej rzeczy. Czy ta sukienka ma na stałe zagościć w mojej szafie czy potrzebuję jej tylko raz? Jeśli jest na raz: pytam o nią swoje koleżanki, może któraś może mi pożyczyć coś podobnego. Albo zgłaszam się do moich sióstr;) Co trzy siostry to nie jedna! Zawsze któraś mnie poratuje strojem na wyjątkową okazję. Nie boli mnie to, że na czyjś ślub idę w pożyczonej sukience. (W sumie na swój własny ślub również sukienkę odkupiłam – nie przejmuję się za bardzo co ludzie powiedzą i z takim podejściem łatwiej mi żyć:))

Książki: biblioteka albo e-book.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

W tym roku kupiłam jedna, jedyną książkę o rodzicielstwie bliskości wierząc, że będę do niej zaglądać latami. Moja strategia na książki w duchu zero waste to wypożyczyć pozycję z biblioteki i zdecydować się na zakup jeśli wiem, że będę do niej wracać. Mam takie książki, które czytuję regularnie (i nie nudzi mnie ich czytanie!). Oto przykład, który wrzuciłam jakiś czas temu na fanpage na facebooku.

Zazwyczaj sprawdzam też przed zakupem czy dana książką jest w wersji elektronicznej. Jeśli tak, to w momencie w którym jestem na 100% pewna, że chcę dokonać danego zakupu. A jeśli w którymś momencie zmienię zdanie to książkę prezentuję bibliotece lub sprzedaję taniej. Jeśli mi na jakiejś książce zależy to proszę o nią w prezencie. To pozwala zaoszczędzić moje środki, dostać to, co rzeczywiście chcę a nie masę niepotrzebnych rzeczy.

Zakupy spożywcze – prościej się nie da!

  • Kupuję pojedyncze sztuki przedmiotów, bo wiem, że inne osoby robią to bardzo niechętnie. (Np. banany albo 2 pomidory na gałązce.)
  • Nie pakuję warzyw i owoców w folię tylko wkładam je bezpośrednio do koszyka. Już dawno przestałam się przejmować wzrokiem kasjerki, która układa wszystkie luźne jabłka na tacy do ważenia.
  • Unikam plastikowych opakowań z woreczkami do gotowania. Wybieram szklane lub papierowe opakowania w miejsce tych plastikowych i jeśli takie produkty jak ryż czy kaszę mogę kupić sypkie to tak robię. (A jeśli już mi się zdarzy inaczej to nigdy nie gotuję w folii tylko zawsze rozcinam woreczek i gotuję produkt bez – ale to bardziej w kontekście zdrowia niż zero waste.)
  • Kiedy wiem, że w porze mojej popołudniowej kawy będę na mieście zamawiam kawę na miejscu albo biorę ją w kubku termicznym na wynos. W kubku zabieram też wodę – to lepsze rozwiązanie niż kupować tą w plastikowym opakowaniu. Staram się też pamiętać o przekąsce w pojemniku. (Pisałam o zdrowym odżywianiu i nawykach z tym związanych w tym wpisie.)
  • Zawsze, ale to zawsze zabieram ze sobą płócienne torby zakupowe. Noszę jedną w torebce, dwie w bagażniku auta i jedną w wózku, w którym wożę Olę. A na co dzień leżą na półce w przedpokoju – tak by przy wyjściu móc je szybko zabrać. Zasada dostępności miejsca sprawdza się tutaj doskonale! Możesz o niej poczytać TUTAJ.
  • Bilety kupuję przez internet i nigdy ich nie drukuję. Zamiast kupować bilety ztm w automacie dokonuję zakupu przez aplikację na telefon. Dzięki temu nie martwię się też czy w biletomacie w tramwaju będzie można zapłacić kartą. (Najczęściej wcale nie można…) I jak się domyślasz: na co dzień korzystam z komunikacji miejskiej. Autem dojeżdżam jedynie do dalszej rodziny i na duże zakupy – takie, które muszę zrobić w kilku miejscach. Nigdy nie przyszło mi do głowy by do pobliskiego sklepu podjeżdżać autem. A znam i takie przypadki;)

To, co robisz codziennie ma moc.

Wciąż to podkreślam i będę się tego uparcie trzymać. To nasze codzienne wybory decydują o tym, jak wygląda nasze życie i nasza przyszłość. Wprowadzenie tak prostych i łatwych nawyków pozwoli Ci nie tylko zaoszczędzić dużo pieniędzy, ale też “przy okazji” dokonać zmian, które się przełożą na przyszłość Twoich dzieci. I nie myśl, że jedna decyzja nic nie zmieni. Od jednej decyzji się zaczyna. Naprawdę gorąco Ci polecam – spróbuj chociaż z jednym zdrowym zero-waste nawykiem nawet, jeśli ma być to wymiana pewnych przedmiotów na inne – takie jak te z wpisu top 10 produktów zero waste.

Nie zachęcam Cię do bycia fanatykiem, ale polecam spróbować i zobaczyć plusy bycia “zero waste” :)

Dodaj komentarz