mozna-prosciej-z-toksycznymi radami
Lifestyle,  Relacje

Toksyczne dobre rady. Co z nimi zrobić? Jak potraktować toksyczną osobę?

Nieproszone, kierowane pozorną troską, sprawiające przykrość i dołujące – dobre rady osób, które wcale nie chcą naszego dobra. Czy trzeba być toksycznym człowiekiem żeby serwować takie mądrości? Najczęściej tak. Nie sądzę, by ktoś o dobrym sercu tak mocno pragnął za wszelką cenę udowodnić nam, że nie mamy racji albo, że postępujemy źle.

Nie tylko toksyczni rodzice (pisałam o nich TUTAJ) czy toksyczni teściowie (pisałam o nich TUTAJ) stosują agresywne, pełne kontroli komunikaty. To samo może Cię spotkać ze strony całkiem bliskiej osoby. Jesteśmy otoczeni toksycznymi ludźmi.

Cel

Chcą Ci dopiec, umniejszyć, udowodnić Ci, że się mylisz – a mylić ich zdaniem będziesz się zawsze jak ich nie posłuchasz. Są przykre, bolesne i niesprawiedliwe. A co najważniejsze: nieproszone. Toksyczna rada pojawia się bez pytania. Jest wyrażona krzykiem, wyzwiskiem, agresją. Często ma drugie dno – nie chodzi w niej o to, czego dotyczy tak pozornie dotyczy. Chodzi o Twoją niekompetencję, o poniżenie, o pokazanie, że bez rozmówcy nic nie znaczysz. Tak, jest toksyczna. Jest trudna i bolesna. Ona ma Cię zniszczyć i wywyższyć Twojego rozmówcę.

Toksyczne osoby bardzo źle znoszą odmienność i nieliczenie się z ich zdaniem. Jeśli żyjesz sobie spokojnie, nikomu nie wadzisz i robisz po prostu swoje jesteś dla nich idealnym celem – oni potrzebują kogoś, kto żyje po swojemu żeby móc stoczyć walkę o swoje racje.

Schemat

Jest dość prosty. Najpierw toksyczna osoba zadaje Ci niepozorne pytanie. Na każdy całkowicie dowolny temat – on nie ma znaczenia, najważniejsze jest to, by udowodnić, że robisz źle. A robisz, bo nie robisz tak, jak chce tego ta osoba. Udzielasz odpowiedzi, która nie jest wysłuchana do końca, często jest nawet przerwana w trakcie. Od razu padają słowa: “czytasz bzdury!”,”kto ci takich rzeczy naopowiadał!”, “w moich czasach robiło się tak i nikomu się nic złego nie stało!”. Nie, Ty nie zapytałeś o radę. Ty ją łaskawie otrzymałeś. Pewnie z wyzwiskiem, pewnie z uwagą, że coś dziwnego wymyślasz, że szkodzisz. Twój rozmówca oczekuje całkowitego uznania jego zdania wraz z pokorną skruchą. Bo w temacie (o który nie pytałeś!!!) postępujesz inaczej.

Rządzimy, wszystkim i wszędzie!

Toksyczni ludzie muszą kontrolować cudze życie. Jeśli robisz coś inaczej niż oni to jest to dla nich świetna okazja do ataku, do odreagowania własnych emocji, do wyżycia się na Tobie. Możesz nawet powiedzieć, że coś robisz identycznie – to nie ma znaczenia, bo nie odpuszczą i dalej będą szukać tego, co robisz źle. Bo musisz coś robić źle – nie jesteś nimi, im należy się posłuch i władza absolutna, bo mądrość zbierana latami wylewa się z nich ustami i oczami. Ty ją chłoń i jej słuchaj. A później i tak okaż skruchę, bo nie uda Ci się sprostać ich oczekiwaniom – bo zawsze jakieś będą.

Nie chcę by ten wpis zabrzmiał pesymistycznie, ale jestem przerażona nietolerancją dla zwykłego działania innych osób. Mnie osobiście nie interesuje fakt jak ktoś się ubiera, czy posyła dziecko do żłobka, jaki zawód uprawia i jak często widuje teściów – ale wiem i sama znam osoby, które chcą kontrolować każdy aspekt życia innych. Najczęściej są to osoby same będące pod wpływem toksycznych osób, wyrastające w takim domach, żyjące właśnie w taki sposób. Oni nie potrafią inaczej. Często też nie mają żadnych zainteresowań poza życiem innych. Chcą wiedzieć wszystko i kontrolować wszystko, bo często tylko tak czują się przydatni.

Czy można dostrzec toksyczność dobrych rad?

Wystarczy zadać sobie jedno kluczowe pytanie:

CZY POPROSIŁAŚ O RADĘ? CZY ZADAŁAŚ PYTANIE: CO O TYM MYŚLISZ?

Jeśli nie to bardzo mi przykro, ale jest to zwyczajna agresja. Narzucanie komuś swojej woli, nawet tylko podzielenie się swoim zdaniem jest atakiem. Jeśli nie padło żadne pytanie to nie ma mowy o udzielaniu rady – przecież nawet jeśli ktoś się na daną sytuację żali nie oznacza, że potrzebuje dobrej rady. Często potrzebuje wyłącznie wyrzucić z siebie ten żal. Czasami słyszę zwrot: chcesz wiedzieć, co myślę? I już wiem, że w takim momencie nastąpi udzielenie mi mądrości, której sobie nie życzyłam. To bardzo pozorne pytanie ma usprawiedliwić cudzą agresję. Nauczyłam się formułować swoje prośby wprost i jeśli chcę poznać czyjeś zdanie to od razu pytam: co o tym myślisz? Jak sądzisz? Czy Twoim zdaniem dobrze postrzegam tą sytuację?

NIE WIEM, NIE ZASTANAWIAŁAM SIĘ NAD TYM…

To moja najlepsza odpowiedź, gdy wiem, że ktoś zaczyna szukać pretekstu żeby podpytać i za chwilę wyjaśnić mi czemu coś robię źle. Kiedy zrobisz to i to…? A ile razy robisz to i to…? Czy było to… ? Czy zwróciłaś uwagę…? Moja odpowiedź bardzo często wytrąca z równowagi, bo nie można udzielić mi rady skoro nawet nie wiadomo jak coś robię. Gniew rozmówcy jest wtedy wielki, często padają słowa: jak to możliwe? Jak możesz nie wiedzieć? Odpowiadam wtedy, że nie zwracam uwagi na takie rzeczy i temat się rozpływa.

Oczywiście wiem, że nie zawsze jest to rozwiązanie. Czasami dochodzi do sytuacji, w której usłyszę cały wykład jak należy coś zrobić. Są sytuacje w których reaguję – np. gdy uważam, że cudza mądrość może zagrażać mojemu dziecku (przykład: próba zmuszenia dziecka do chodzenia w chodziku, który w moim odczuciu jest niebezpieczny dla prawidłowej postawy dziecka). W reszcie przypadków odpowiadam: hmmm, to ciekawe a później wracam do domu i robię swoje.

Cierpliwości i jak najmniej toksyczności – w dobrych radach szczególnie – Wam życzę; )

Zapraszam do grupy wsparcia

Nie jesteś sama z tą sytuacją. Zapraszam Cię do grupy na facebooku dla osób mających toksycznych rodziców lub toksycznych teściów. Razem zbudujemy potrzebne wsparcie.