Jak wykorzystać domową przestrzeń by działać skuteczniej? Strefy i kąciki.

Pracujesz w miejscu, w którym wypoczywasz? Jesz tam, gdzie śpisz? Psychologowie podkreślają, że dzieci potrzebują określonych sfer dla bezpieczeństwa i poczucia stabilizacji. Dzięki temu mają poczucie, że wszystko ma swoje miejsce. Ułatwia im to funkcjonowanie w zmieniającym się świecie. Czy my dorośli też potrzebujemy stref? A jeśli tak to jakich? I jak je zorganizować jak masz tylko małą kawalerkę?

Po pierwsze: symbol.

Jak mogę zrobić sobie miejsce do pracy jak mam niewielką kawalerkę i muszę pomieścić w niej wszystko: rzeczy swoje, kota, partnera, miejsce na pranie i swoje zainteresowania. Uspokoję Cię: nie potrzebujesz oddzielnych pokoi, wystarczy jeden element na stałe powiązany z daną czynnością. Jaki? Niech niski taboret albo rozkładany stoli stanie się miejscem na którym stawiasz laptopa i pracujesz. Poducha w kącie może doskonale służyć za strefę medytacji. Dywan albo fotel mogą stać się miejscem w którym relaksujesz się poprzez czytanie. Ustal jeden symbol, który zastąpi Ci całą ogromną przestrzeń. Wokół niego zbuduj skojarzenie.

Ulubiony fotel – relaks czy jednak praca?

Każdy z nas zapewne ma swój ulubiony fotel albo miejsce na kanapie, w którym lubi się rozsiąść i nic nie robić. Nikogo nie zaskoczy to, że bardzo wygodnie nam się w takim miejscu wypoczywa, relaksuje, pewnie też czyta. Ale jeśli nie chcemy by ten ukochany mebel kojarzył nam się negatywnie albo mobilizował nas do pracy – nie korzystajmy z niego w takich właśnie momentach.

Nasz mózg bardzo szybko przyzwyczaja się, że określone przedmioty mają wyznaczone konkretne funkcje. Jeśli więc pracujesz przy tym jednym stoliku kuchennym, to w momencie, w którym przy nim usiądziesz mózg od razu wejdzie w tryb “praca”. Ani się przy nim nie najesz, ani za bardzo nie wypoczniesz…

Mózg bardzo szybko buduje nawyki i ułatwia sobie funkcjonowanie.

To działa trochę tak, jak odruch Pawłowa…

W eksperymencie Pawłowa tuż przed podaniem psu miski z jedzeniem używano dzwonka. Pies na sam widok jedzenia zaczynał się ślinić (to naturalny odruch wszystkich ślinianek. My też tak robimy i stąd powiedzenie “ślinka cieknie”). Co zrobiono w badaniu? W pewnym momencie nie podawano już jedzenia a pies i tak się ślinił, jak tylko usłyszał dźwięk dzwonka. Został uwarunkowany, nauczony takiej reakcji. My też tym prawom podlegamy! Sami możemy wpływać na swoje warunkowanie i budować nawyki wykorzystując do tego strefy w domu.

Pomóż sobie lepiej wypocząć… ale też pracować.

W bardzo naturalny sposób uznajemy kuchnię za miejsce do gotowania a sypialnię do spania. Właśnie ku temu przeznaczone są te pomieszczenia. Zasady feng-shui mówią by nie trzymać łóżka na którym śpimy w salonie, bo sam jego widok będzie wywoływać u nas senność i zmęczenie. Dlatego też powinniśmy przestrzegać tych granic i nie pracować w sypialni. Chyba, że chcemy mieć później kłopoty ze snem albo czuć znużenie w trakcie pracy.

Określone kąciki

Polecam Ci wyznaczenie sobie stałych miejsc, w których będziesz wykonywać określone czynności.

  • Drzemki – wyłącznie w sypialni, inaczej kanapa w salonie będzie wpływać na Twoją senność.
  • Pracujesz na laptopie? Wyznacz sobie do tego określone miejsce przy stole – nie rób tego w fotelu, w którym zawsze czytasz, bo nie będziesz w stanie skupić się na pracy. A w chwili relaksu Twój mózg nagle zajmie się zaległymi zadaniami z pracy.
  • Jeśli chcesz spożyć posiłek to również zrób to w określonym miejscu. Najlepiej nie przy monitorze, bo za każdym razem będziesz czuć głód, gdy tylko za nim zasiądziesz.
  • Wyznacz sobie określone miejsca na strefę spa, strefę relaksu i aktywność fizyczną. Twoje ciało i mózg Ci za nie podziękują, bo łatwiej będzie Ci wejść w tryb pracy i relaksu już od samego znalezienia się w tym miejscu.

Jak to wygląda u mnie?

Jest coś wyjątkowego w czytaniu czy nawet scrollowaniu facebooka z kubkiem świeżo zaparzonej kawy w ręku w moim mega wygodnym fotelu. I widzę po sobie, że sprawia mi to o wiele większą frajdę niż czytanie na kanapie albo przy biurku. Zresztą biurko kojarzy mi się wyłącznie z pracą i jeśli mam odpocząć, to wstaję od niego jakoś tak automatycznie. Obecnie korzystamy w domu z 2 komputerów i na jednym z nich wykonywana jest praca, a na drugim… przyjemności: oglądanie filmów, scrollowanie internetów w poszukiwaniu memów czy pisanie postów. (Tak, to też jest przyjemność – chociaż zdarza mi się to również wykonywać na stacjonarnym komputerze.)

Słyszałam kiedyś o zasadzie przelogowania konta na komputerze. Należy zrobić sobie 2 profile: jeden do pracy, drugi na użytek prywatny. Na tym pierwszym należy mieć wszystkie zakładki WYŁĄCZNIE zawodowe. Na drugim wszystkie te, z których korzystamy w czasie wolnym. To świetne rozwiązanie, bo po pierwsze: daje nam możliwość rytualnego przejścia z pracy do domu. A po drugie: utrudnia swobodne korzystanie z internetu w trakcie pracy.

Mam oczywiście strefę, w której spożywam posiłki i nawet moja córka nauczyła się (uwarunkowała ;)) siadać w określonym miejscu w momencie, gdy mówię “Ola, będziemy teraz jeść”. (Co jest niezwykle urocze!) W innej strefie ćwiczę, a jeszcze w innej wykonuję prace plastyczne. (Mam do tego specjalny rozkładany stolik.) To wszystko nie tylko ułatwia mi organizację, ale też wejście w fazę “działania”.

Zwróć uwagę czy przypadkiem nie blokujesz siebie robieniem wszystkiego wszędzie.

Zastanów się czy Twoje strefy nie nakładają się na siebie a jeśli tak – pomyśl, czy możesz to zmienić.

Na dokładkę:)

Jeśli chcesz zwiększyć swoją skuteczność polecam Ci również przeorganizowanie szafy (o czym pisałam TUTAJ) – co pozwoli Ci zyskać na czasie i zobaczyć z jakich ubrań faktycznie korzystasz. Warto też zwrócić uwagę na lodówkę – bo prawidłowe przechowywanie produktów powoduje mniejsze marnowanie jedzenia i pieniędzy. A ten wpis znajdziesz TUTAJ.

Przy okazji poznaj również 4 mity na temat produktywności, które mogą Cię blokować. Przygotowałam na ten temat podcast. Możesz go posłuchać o TUTAJ.