jak-zaplanowac-posilki
Można prościej

Jak planować posiłki by nie marnować pieniędzy i jedzenia?

Mogłabym Ci po prostu powiedzieć: rób zakupy z listą. Ot cała filozofia. Ale sekret nie tkwi w tym by trzymać się listy, ale by robić ją z głową. A także by zbudować taki system posiłków, który zaspokoi potrzeby Twoje i Twojej rodziny. Jak to zrobić by planować posiłki i odżywiać się zdrowo niewielkim kosztem? Zdradzam Ci moje triki i banalnie proste sposoby. Nie da się prościej ;)

Po pierwsze: zacznij planować posiłki TYLKO przez miesiąc.

Tylko tyle i aż tyle. Dla osób, które żyją z dnia na dzień nawet zaplanowanie jednorazowych zakupów będzie szalonym wyzwaniem. Dlaczego tak uważam? Bo wciąż dostaje maile o treści: jak to zrobić? Bardzo dużo o planowaniu posiłków mówiłam we wpisie o planowaniu zachęcając Cię do tego, by uwzględnić w nim jadłospis na cały tydzień.

Czy wiesz, że wystarczy zaplanować 5 tygodni? TYLKO 5 tygodni.

Pod warunkiem oczywiście, że będą to różnorodne posiłki. Rzecz w tym, że taką listę robisz RAZ i korzystasz z niej miesiącami. Wystarczy 5 różnych list. Następnie te listy tasujesz i bierzesz pierwszą lepszą na zakupy. Bardzo rzadko robię nowe listy. Bo raczej jest tak, że nie testujmy nowych potraw co drugi dzień tylko robimy to, gdy trafimy na jakiś przepis. Ja też ustalam sobie na to jeden dzień w tygodniu, dopisuję potrzebne składniki do właściwej listy zakupów i przeznaczam określone popołudnie na takie kuchenne eksperymenty. Mam dziecko, nie mam czasu na zabawy w kuchni. Tzn. miałabym, gdyby to był mój priorytet. Jeśli nie znasz mojego podejścia do priorytetów przeczytaj o nim tutaj i ustal swoje priorytety.

Pisałam o tym już wcześniej, ale przypomnę: planuj tylko 5 dni! Dlaczego?

  • Bo możesz dostać obiad od rodziców lub babci (W słynnym słoiku :D)
  • Bo zostanie Ci dodatkowa porcja zupy i kotletów z poprzedniego dnia.
  • Bo będziesz mieć ochotę na fast-fooda i zamówisz sobie pizzę!
  • Albo wpadnie koleżanka i przyniesie ze sobą porcję sałatki i ciasto.
  • I nie zapominaj, że zawsze możesz odkryć dodatkową porcję pierogów w zamrażarce
  • Lub zrobić obiad z resztek ;)
https://www.instagram.com/p/B5-RSS4nhB8/
Prościej się nie da: w taki sposób tworzę swoje listy zakupów :)

Po drugie: ratuj się posiłkami awaryjnymi!

Mam listę posiłków awaryjnych sporządzoną w Trello. Korzystam z niej kiedy MI SIĘ NIE CHCE planować posiłków. Każdy z nas na pewno ma takie potrawy-pewniaki. Makaron z sosem, pieczone ziemniaki, zupa-krem z cukinii. Innymi słowy: Ty też masz posiłki, które możesz zrobić na szybko z minimalnej ilości składników i wiesz, że będą smakować Twoim bliskim. Są sytuacje, w których nie ma czasu robić dużych zakupów albo nie masz czasu planować – wtedy otwierasz Trello, super narzędzie do planowania posiłków (i dzielenia się zakupami z mężem ;)) i po prostu robisz zakupy zgodnie z listą posiłków awaryjnych.

Albo trzymasz listę na lodówce – pyk, robisz zdjęcie i wiesz już czego potrzebujesz na zakupach.

Po jakimś czasie lista w telefonie będzie zbędna: będziesz znać ją na pamięć :) Pamiętaj jednak by zrobić sobie notatkę – żeby po prostu nie zapomnieć, co zaplanowałaś na obiad :D

U nas awaryjnie zawsze ogórek i papryka :)

Po trzecie: orientuj się w cenach produktów.

Znam gospodynie domowe, które zbierają gazetki z promocjami w sklepach spożywczych i na ich podstawie układają jadłospis na cały tydzień. A później biegną po mięso do Lidla, ziemniaki do Biedronki i pomidory do Stokrotki. Oczywiście to tylko przykład, ale słyszałam, że z takim planowaniem można zaoszczędzić nawet 40/50 złotych tygodniowo. Podziwiam takie osoby!!!

Chociaż polecam oczywiście tą metodę to ograniczam swoje działania do sensownego planu. Z jednej strony trochę szkoda mi czasu na takie analizy, z drugiej – po prostu go nie mam. Ale ponieważ moje listy są w miarę stałe to zwracam uwagę na to, gdzie jaki produkt kosztuje i chociaż w takim stopniu obcinam wydatki.

Analiza paragonów

Analizuję paragony. Raz na jakiś czas wprowadzam wszystkie dane do ARKUSZA i sprawdzam, ile na dane produkty wydaję. Wielokrotnie zostałam za to wyśmiana i raczona tekstami: po co zawracać sobie głowę sprawdzaniem, co ile kosztuje? To tylko kilka złotych. Jasne, jednorazowo to tylko kilka złotych. Ale jeśli co tydzień za pomidory płacisz 7 złotych zamiast 4 to po miesiącu masz 12 zł różnicy. 120 złotych w skali roku. A to tylko pomidory! Ja dzięki takiej analizie zauważyłam, gdzie pieniądze przeciekają mi przez palce (na miętę dla królika i napoje gazowane). I dostrzeżesz jakie to są kwoty. One powinny pozostać w portfelu.

Produkty kupowane hurtowo.

Nie kupuję wody, ale wielokrotnie zwróciłam uwagę na zgrzewki wody w zakupowych koszach innych klientów. Dużo osób decyduje się na ich zakup w ilościach hurtowych. To produkty na których możesz oszczędzić. Swego czasu pijąc mleko wyłącznie roślinne wyczekiwałam na odpowiednie promocje. Rossmann ma ich dużo i różne mleka można kupić w naprawdę korzystnej cenie ok. 6 zł za karton. I ja wiem, że takie samo mleko dostaniesz w tej cenie w Biedronce, ale jak sprawdzisz skład to okaże się, że jest ono naładowane cukrem… Ale morał z tego taki: jeśli coś kupujesz regularnie, w dużych ilościach to warto wiedzieć, gdzie taką rzecz kupisz taniej i tam się zaopatrywać. Albo czekać na promocje tego produktu i wtedy rzeczywiście z niej skorzystać.

Śniadania i kolacje – co z nimi?

Czy wiesz, że ludzie sukcesu nie zawracają sobie głowy planowaniem posiłków i w kółko jedzą to samo? Naprawdę. Bardzo dużo na ten temat znajdziesz w książce Tima Ferrissa “4 godzinne ciało“. Rzecz w tym, że trochę sobie komplikujemy chcąc robić wszystko perfekcyjnie zamiast po prostu zjeść śniadanie. Znam osoby, które codziennie jedzą owsiankę – tak, codziennie. Sama mam stały zestaw śniadań. Regularnie zjadam owsiankę, płatki, kanapki z twarożkiem i warzywami lub bułkę z jajkiem. Lubię też zrobić omlety. Swego czasu mieliśmy z moim Mężem zwyczaj rozpoczynania niedzieli od omleta :)

Do czego zmierzam? Miej w lodówce i szafkach produkty, z których możesz wyczarować śniadanie, ale nie skupiaj się za bardzo na ich planowaniu. Przecież możesz jeść owsiankę na przemian z płatkami. I zmieniać sobie płatki z owsianych na ryżowe albo żytnie. Do tego podrzucić dodatki w formie śliwek, rodzynek, daktyli, jabłka. A na koniec jeszcze dorzucić jogurt. Albo podgrzać owsiankę z miodem w piekarniku i zrobić z tego granolę. Możliwości są przeogromne. Stwórz sobie bazy, które urozmaicisz.

Moja córka kocha makaron i zawsze mam w lodówce porcję makaronu na dodatkowy posiłek (bo np. zupa jej nie zasmakowała tak jak zwykle, zjadła jej mniej a później zrobiła się głodna). Dodaję do tego biały twarożek i trochę rodzynek albo pomidorki koktajlowe i oliwki. Stwórz bazy, nie planuj bardzo dokładnie śniadań ani kolacji. Używaj tego, co masz. Jedz to, na co masz ochotę.

U nas tłusty czwartek na bezowo ;)

Po piąte: dostępność produktów w domu.

Pamiętasz zasadę dostępności? Korzystasz z tego, co widzisz. Zjesz i nie zmarnujesz jeśli będziesz wiedzieć, że masz do zjedzenia. Jeśli upchasz gotowe posiłki na dnie lodówki to znajdziesz je po jakimś czasie porośnięte pleśnią. A część zakupionych półśrodków odkryjesz po dacie gotowości do spożycia. Dlatego bardzo ważne jest miejsce. Odpowiednio rozmieszczone w lodówce produkty z właściwą ekspozycją gwarantują ich spożycie.

Przykład: nauczyłam się, że jeśli decyduję się na boczniaki to muszę zjeść je szybko. Najlepiej na drugi dzień od zakupu. A niestety potrafiłam je upchać gdzieś na dnie lodówki i odkryć jak nie nadawały się do niczego. Po 2 czy 3 takich sytuacjach boczniaki lądują z brzegu drugiej półki: widzę je za każdym razem, kiedy otwieram lodówkę i już szykując śniadanie mogę sobie zaplanować, że przygotuję je na obiad. Polecam gorąco ten przepis na boczniaki z grilla Jadłonomi <3

To samo dotyczy makaronów i kasz ukrytych w kątach kuchennych szafek. Przesunęłam je bliżej żeby je widzieć. Często miałam wrażenie, że kasza jaglana albo ryż akurat się skończyły w momencie, w którym chciałam ich użyć. Kończyło się niepotrzebnymi zakupami, bo dostawiając pudełko na tył szafki odkrywałam dokładnie ten sam ryż. Dlatego mądre rozmieszczenie produktów gwarantuje ich wykorzystanie.

Po szóste: nie przywiązuj się do planu. Naucz się planować posiłki dla komfortu psychicznego.

Chyba nie ma nic gorszego niż ślepe ubóstwienie grafiku. Będą dni, kiedy mimo zaplanowanego obiadu zostaną Ci resztki z poprzedniego posiłku. Albo będziesz mieć smaka na makaron z serem. I jeśli nie chcesz znienawidzić systemu planowania i poczuć się jego niewolnikiem podążaj za tą ochotą. Nic się nie stanie jeśli dwa dni z rzędu zjesz to samo. Albo wykorzystasz resztki z rosołu do kotleta, bo znalazłaś akurat fajny przepis. Najważniejsze to bazować na planie, korzystać z niego, ba – ratować się nim! Ale nigdy nie traktować go jak świętość, bo świętością nie jest.

Gotowanie to jedna z najfajniejszych czynności w życiu. Kiedyś usłyszałam niezwykłe zdanie: “kto nie kocha jeść, ten nie kocha życia.”

W moim odczuciu znaczy to tyle, że jeśli ktoś nie cieszy się tak prostą, przyjemną czynnością to nie ucieszy się już z niczego. Chcemy czy nie, posiłki i to, co ląduje w żołądku to ważny aspekt naszego życia. Można go nienawidzić albo zaakceptować jako element, z którego możemy czerpać radość. I nie chciałabym tutaj wchodzić w pole psychologiczne jedzenia, bo to temat bardzo szeroki i złożony, o którym nie mam prawa się wypowiadać, bo nie jestem ekspertem. Radość z jedzenia rozumiem jako zwykłą radość, taką samą jak towarzyszy czytaniu czy pracy w ogródku, nie zaś kompensowaniu sobie braków i poprawy humoru, która przeradza się w zaburzenia łaknienia.

Na koniec, wracając jeszcze raz do tego jak planować posiłki i nie zwariować to chcę podkreślić po raz milionowy, że planowanie ZAWSZE musisz dostosować do siebie. To, co działa u mnie nie musi wcale działać u Ciebie. Najważniejsze by planowanie dawało Ci poczucie kontroli i wiedzę na temat tego, gdzie idą pieniądze i jak się przy ich pomocy odżywiasz. Bo wbrew pozorom bez planowania bardzo łatwo wcisnąć trzecią pizzę w tym miesiącu w grafik… I to zanim minie jego połowa;)!

2 komentarze

  • Iwona

    Jestem zachwycona tym wpisem. Wiele razy zabierałam się za planowanie posiłków jak kot do jeża. Ten wpis uświadomił mi, że prostota jest najważniejsza i nie ma sensu utrudniać sobie życia. Pomysł z planowaniem tylko na 5 dni to wg mnie strzał w dziesiątkę. To samo ze śniadaniami – może nie jem tego samego codziennie, ale spis rzeczy, które muszę mieć w domu, żeby śniadania przygotować to już ułatwienie. Dzięki Tobie planuję 3 rtgodnie

  • Eliza

    Jadłospis na tydzień, na każdy dzień wypisuje co potrzebne. Jadę na tym już czwarty tydzień, nic nie zmarnowane, w środku tygodnia robimy dzień resztek- wyjadamy lub modyfikujemy co zostało, i tak co tydzień. Narazie się sprawdza, a dodam że ja m dietę, rodzina je normalnie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *