kuchenne-niepotrzebne-rzeczy
Można prościej

15 kuchennych rzeczy, które możesz wyrzucić od razu, bo Ci się nie przydadzą.

Kiedy zapytałam na fejsbuku o to, które miejsce najtrudniej utrzymać w porządku pierwsze (i najczęściej wymieniane) brzmiało “kuchnia”! I rzeczywiście widzę po sobie, że kuchnia wymaga więcej działań niż sypialnia czy łazienka. W dużym stopniu wynika to z faktu, że wykonujemy tam więcej czynności. A różne czynności to często różne rzeczy, ich przechowywanie i utrzymanie. To nadmiar rzeczy w kuchni sprawia, że po godzinie sprzątania wciąż czeka na nas … coś do ogarnięcia. A wiele z nich możemy wyrzucić bez wyrzutów sumienia. Jakie to rzeczy? Co nam się nie przyda w kuchni?

Przeprowadzam się i wyrzucam.

No może nie do końca wyrzucam, bo właściwie to większość przedmiotów rozdaję, sprzedaję albo odkładam do pudeł na później, ale takie kuchenne oczyszczanie pozwoliło mi przejrzeć na oczy. Mimo, że jestem osobą, która nie urozmaica sobie życia kuchennymi gadżetami to jednak i takich znalazło się u mnie trochę.

Co trzymałam i teraz “wyrzucam” wiedząc, że nigdy więcej tego nie kupię?

  1. Słoiki, których nigdy nie użyłam chociaż planowałam. (Mam całą kolekcję po sosach, oliwkach, ogórkach i ciecierzycy… Użyłam może <!> 2 razy. Jeśli nie robisz regularnie przetworów to raczej marne szanse, że Ci się przydadzą.
  2. To samo z plastikowymi pojemnikami po lodach, którym chcesz podarować drugie życie. Nie gromadź ich niepotrzebnie w nadmiarze – szczególnie jeśli żadnego nie użyłeś od roku.
  3. Plastikowe pojemniki, które zgubiły przykrywki. (Mam takie 3. Nigdy ich nie użyłam, bo… nie miały przykrywki. Jasne, przechowywałam w nich parę razy warzywa i owoce traktując jak miskę, ale tak naprawdę ani to nie jest ładne, ani na dłuższą metę nie sprawdza egzaminu. Problem też polega na tym, że wcale nie ma się ochoty takiego przedmiotu wyrzucić – bo wierzy się w to, że te przykrywki się znajdą. Czasami się znajdują… I gubią znowu. Ogólnie lepiej nie mieć ich za dużo!)
  4. Kubki termiczne, które przeszły aromatem ostatniej herbaty i nie jesteś w stanie ich domyć, więc czekają na półce aż ktoś się nimi zajmie. Od roku. Nie używasz? To znak, że nie potrzebujesz. Przekaż dalej albo znajdź sposób by pozbyć się dziwnej woni i zacząć korzystać.
  5. Dziecięce kubeczki, talerzyki, sztućce. Twoje dziecko w pewnym momencie będzie chciało jeść na tym samym talerzu, co Ty. Nie potrzebujesz dziecięcej wersji zastawy, szczególnie jeśli Twoje dziecko jest już nastolatkiem :D
  6. Zepsute magnesy, które myślisz, że kiedyś naprawisz/skleisz. Daj sobie tydzień na ich naprawę. Jeśli się nie uda – już wiesz, co musisz z nimi zrobić ;)
  7. Zdublowane i (powielone) naczynia, z których nie korzystasz. Mam 3 takie same miski na sałatki. Nigdy nie użyłam 2 jednocześnie… Zajrzyj do szuflady ze sztućcami: ile drewnianych łyżek do mieszania trzymasz tam w zapasie? Ja odkryłam 4. 2 praktycznie nieużywane…
  8. Roślinki, które umarły. Niby to takie oczywiste, ale ja ostatnią wyrzuciłam po 3 miesiącach od jej śmierci. Serio. Patrzyłam na nią dzień w dzień przez 3 miesiące zanim uświadomiłam sobie, że nie ma sensu jej trzymać, bo nie odżyje…
  9. Dekoracje zbierające kurz i nie mające swojego miejsca. W mojej kuchni wylądowały świeczki, świeczniki, ozdobne latarenki i inne fikuśne figurki, które przełożyłam z pokoju, bo mi w nim nie pasowały. W kuchni niestety były przekładane z kąta w kąt, bo wszędzie przeszkadzały. Położyłam je na szafce pod samym sufitem i tak przeleżały ostatnie 2 lata. Rozstaję z nimi bez żalu.
  10. Stare: kalendarze, poradniki, książki kucharskie, których nie używasz. Kuchnia to miejsce w którym niesamowicie łatwo gromadzą się papierzyska. Oczywiście w szczególności te, z których później nie korzystamy. Przejrzyj je. Jeśli nie masz serca wypuścić jakiejś książki kucharskiej – ok. Wróć do niej za jakiś czas.
  11. Instrukcje do urządzeń kuchennych. Wiesz, że wszystko jest już praktycznie w internecie? Trzymanie instrukcji wierząc, że się kiedyś przydadzą… no cóż… to trochę strata miejsca.
  12. Zbyt długo trzymane ścierki, ręczniczki, gąbeczki. Mam tendencję do dokładania nowych ściereczek (o ten stary ręcznik idealnie się nada!) i nie wyrzucania starych. A gąbki z kuchni lądują w łazience do mycia kafelków – wiadomo. W którym momencie ta magiczna granica jest przekraczana i ścierka, którą wciąż trzymasz nie nadaje się już do użycia?
  13. Blachy, foremki, różne magiczne gadżety do pieczenia. W moim pierwszym, wynajmowanym mieszkaniu miałam jedną, niedużą, kwadratową blachę do pieczenia. Piekłam w niej wszystko. Wiadomo, że od czasu do czasu brakowało mi okrągłej blaszki, ale nie przejmowałam się tym szczególnie. Z czasem kupiłam okrągłą foremkę i okazało się, że…. piekę w niej wszystko! A ta kwadratowa stoi a raczej leży – nieużywana. Sprawdź czy nie masz tak samo? Czy przypadkiem nie korzystasz z tego, co masz pod ręką a reszta czeka na ten jeden, magiczny dzień w roku, w którym ich użyjesz?
  14. Zbędne przyprawy/produkty po dacie przydatności do spożycia. Obecnie korzystam z większości przypraw, ale jest to proces wypracowany latami. Bywały takie momenty w moim życiu, że potrafiłam kupić daną przyprawę i nie użyć jej wcale. Lądowała w koszu, kiedy minął jej termin ważności. Czytałam kiedyś, że Żydzi mają religijny nakaz opróżniania całej kuchni raz do roku. To wspaniały pomysł, bo raz – zużyjesz wszystko przed wyrzuceniem, a dwa – pozbędziesz się przeterminowanych rzeczy, które mogą Ci zaszkodzić. Może wiosenne porządki to dobry czas na takie wyzwanie?
  15. Urządzenia elektroniczne, które nie działają, ale wciąż je trzymasz, bo liczysz, że: a) dokupisz brakujący element, b) oddasz je w końcu do naprawy, c) wierzysz, że magicznie zacznie działać. Boszzzz… ile ja się męczyłam ze starym mikserem! Nic nie mogłam nim wymieszać, beza nigdy nie wychodziła, ale trzymałam, bo szkoda mi było wyrzucić… Kupiłam nowy i rozpaczam jak mogłam robić sobie taką krzywdę. (Beza wychodzi idealna ;)) Tutaj masz jeszcze jedną listę “przydasiów”.
  16. *** Punkt z gwiazdką, bo np. mnie nie dotyczy, ale wiem, że sporo osób trzyma witaminy i leki w kuchni. Ja osobiście gromadzę je w jednym pudełku w łazience i staram się raz w roku sprawdzać daty posiadanych medykamentów. I owszem, zdarzało się, że posmarowałam Męża maścią rozgrzewającą przeterminowaną o 3 miesiące – ale warto się takich szaleństw nie dopuszczać. (Mężowi nic się nie stało, ale nie pozwala mi podawać sobie żadnych leków i zawsze uważnie pyta, do kiedy jest dany blister ;))

Kategorie kuchennych przedmiotów

Powyższe punkty można z powodzeniem podzielić na trzy kategorie:

Po pierwsze: nie używasz, bo to fajowski gadżet, ale niepotrzebny!

Czyli przedmioty, które zajmują tylko miejsce i zbierają kurz lub utrudniają ci korzystanie z kuchni. Rozejrzyj się dokładnie po szafkach i szufladach i powiedz sobie szczerze: co nie było używane przez ostatni rok? A pół roku? Przedmioty używane rzadko, ale przydatne jak np. patera trzymam w specjalnych szafkach np. w pawlaczu. Nie zajmują mi miejsca na co dzień i wiem, że będę z nich korzystać.

Po trzecie: nie używasz, bo to duble, duble, duble.

Kiedyś wdałam się w dyskusję z jedną z moich Czytelniczek, bo powiedziała, że posiadanie zastawy na 12 osób to u niej standard, mimo, że mieszka sama z mężem. Dlaczego gromadzi je w kawalerce? Bo przecież przyjdą goście i co ona wtedy zrobi? Zapytałam ją wtedy czy ma odpowiednią liczbę krzeseł dla tych gości, czy kupiła je i trzyma w szafie by wyciągnąć je raz do roku? A co jak przyjdzie o 3 osoby więcej? Czy wtedy biegnie te krzesła dokupić czy jednak od kogoś pożycza? Ograniczenia są tylko w naszym umyśle. (Hmmm… jak to “coachowsko” brzmi :D)

Jeśli robię imprezę na 20 osób to pożyczam zastawę. Pożyczam nawet obrus, bo nie mam takiego na co dzień ;) I wiem, że komuś może to przeszkadzać i ja to rozumiem. Nie oczekuję, że rzucisz wszystko, bo tak! Ale trzymanie rzeczy, by użyć ich raz w roku jak już nadarzy się taka okazja to niepotrzebne gromadzenie. Są inne rozwiązania. Rozważ je. Jeśli używam trzech talerzy na co dzień to pod ręką mam trzy talerze. Nie 12, bo tyle było w opakowaniu. To pozwala zyskać trochę przestrzeni.

Po trzecie: są zniszczone!

Wyszczerbione, ułamane, potłuczone i trzymane z nadzieją ponownego użycia… Człowiek jest istotą lubiącą piękno i ładne rzeczy. Jest bardzo mała szansa, że będziemy trzymać jakiś przedmiot jeśli jest zniszczony. Oczywiście – jeśli nieobca jest Ci idea zero waste to istnieje szansa, że dasz im drugie życie. Ale ale… wyznacz sobie ramy czasowe. Jeśli przekładasz coś od 3 lat licząc, że w końcu to naprawisz/użyjesz ponownie to… raczej nie użyjesz ;)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *