many-mornings-poranki
Można prościej,  Recenzje

Good Morning! Jak w prosty sposób umilić swoje poranki?

Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza. Moje życie w Wielkiej Brytanii po fali zaskakujących upałów wskoczyło na normalny bieg. Normalny, czyli o godzinie 13.00 masz wrażenie, że nadchodzi wieczór, ciemno, zimno, szaro i zero energii. Ciężko podnieść się z łóżka. Moja córka już od godziny 6.00 woła „mamo pobudka!” a ja najchętniej przykryłabym się kołdrą i nie wychodziła z łóżka przez resztę dnia. Ale nikt tu nie jest na urlopie, trzeba działać, szczególnie przy dziecku lista spraw do załatwienia jest dość długa i nie ma wymówek. Dlatego bez wyrzutów sumienia pozwalam sobie na umilanie poranków. Jakie są moje poranne rytuały? Jak w prosty sposób nakręcić się pozytywnie? I co mają do tego kolorowe skarpetki Many Mornings* :)?

First things first!

Po pierwsze: pozytywne wibracje. Najgorsze co można zrobić to wejść do pokoju, patrzeć w ścianę i szukać w sobie energii do działania. Z pustego i Salomon nie naleje. Jak sobie pomagam? Muzyką. Mam na swoim youtubie składankę, która pozytywnie mnie nakręca a którą odpalam zaraz po przebudzeniu. Zresztą nie tylko rano z niej korzystam. Gorszy dzień, dziecko nie w humorze, zła aura na zewnątrz – odpalam ulubione ścieżki. I tutaj już pełna dowolność. Mam kawałki, które mnie motywują a mam i takie do wyciszenia. Mam neutralne mantry do podśpiewywania, ale też piosenki do których tańczę z córką. Od tego zaczynam dzień. Odpalam muzykę, przytulam się z Mężem i córką a później przechodzę do punktu numer 2, czyli…

KAWA!

Ok, nic odkrywczego, pewnie też tak masz. Myślę, że dla wielu osób poranny, ciepły napój jest nieodłącznym elementem poranka. W moim przypadku to kawa, ale był czas, że zaczynałam dzień od matchy albo herbaty jaśminowej. Wszystko zależy od tego, na co w danym momencie mam ochotę. Kawa to mój „rozruch”, zyskuję kilka minut dla siebie – szczególnie jak Ola woła „mama pobawimy” to odpowiadam „mama teraz robi kawę” i zyskuję trochę spokoju. Jeszcze zanim się ubiorę, zanim zaplanuję dzień czy przeczytam wiadomości wybieram swój ulubiony kubek i zalewam go ciepłą wodą. Czasami myślę, że to nawet nie o samą kawę chodzi, ale o to ciepło emanujące z kubka, które tak pozytywnie nastraja od środka. Ciepła kawka, poranne witaminy i szklanka wody – drugi krok porannego rytuału jest domknięty. Co dalej?

Skarpetki! I odpowiedni strój.

Mój Mąż jako fan Marvela ma w sobie niezdrową fascynację skarpetkami. Niezdrową, w tym sensie, że ma więcej kolorowych wzorzystych skarpetek niż ktokolwiek, kogo znam i nie waha się przed zakupem kolejnych. Hulk, Kapitan Ameryka, Iron Man – tak, ma je w swojej kolekcji. I nie tylko takie! Różowe skarpetki w banany albo żółte w fioletowe śliwki dumnie prezentują się w swojej przegródce. Zawsze przyglądałam się temu z lekką fascynacją, bo wygląda to mega fajnie, ale… Czy to wypada? A czy pasuje? I czy nie trzeba mieć jakiegoś odpowiedniego stylu żeby takie skarpetki nosić? – Takie pytania mnie nurtowały kiedy myślałam nad zakupem własnych „kolorowych skarpetek”. W mojej szufladzie znajdziesz bardzo neutralne kolory. Jedyne szaleństwo na jakie sobie pozwoliłam to jaskrawo-czerwona bielizna. Ale skarpetki?

Ostatnio myślałam nad jakimś urozmaiceniem. Jasne, kolorowych skarpetek na rynku jest pełno, ale dostać takie, które wpasowywałyby się w moją artystyczną duszę i miały nieszablonowy wzór jest dużo trudniej. Nie mówiąc o tym, że większość to podrabiana chińszczyzna, kiepskie materiały, szybko ścierane, nadające się do wyrzucenia po kilku praniach… Ten temat leżał u mnie bardzo długo. Jestem minimalistką z ograniczoną potrzebą konsumpcji, kupuję tylko jak muszę i to po dłuższym zastanowieniu, wtedy, gdy to, w czym chodzę naprawdę się już nie nadaje… (albo Mąż mówi „Kochanie czas kupić nowe…” – to naprawdę poważny znak;))

I wtedy zobaczyłam skarpetki Many Mornings!

Zajrzałam na stronę: piękne wzory, wersje dla kobiet, mężczyzn i dzieci! Sama nie wiedziałam na co się zdecydować! Które z nich wybrać? Jak je zestawić tak żeby nie leżały mi w szufladzie tylko były noszone, bo takich rzeczy nie chcesz marnować i odkładać na później (To nie „przydasie!”). I zaraz myśl: jak się ubierać żeby eksponować skarpetki? Czy mam do tego odpowiednie buty? (Pasują każde!) Sama złapałam się za głowę, bo poświęciłam temu tematowi chyba z godzinę dyskusji z Mężem. A jak przyszły to przymierzyłam wszystkie po kolei, jedne po drugich i sprawdzałam czy lepiej je nosić do sukienki czy jednak do spodni (wspaniale dopełniają spodniowe stylizacje!). Natomiast Ola – jak to Ola nie chciała się z nimi rozstać i wszędzie wciągała właśnie te! A jakby nie patrzeć jako dziecko ma naprawdę dużo kolorowych skarpetek i mimo wszystko te z leniwcami skradły jej serce!

Znasz to uczucie, kiedy wychodzisz ze sklepu z nowymi ciuchami, przymierzasz je i czujesz się inaczej?

Dobry ciuch, dopasowany, podkreślajacy Twoje walory ma tą magię, ze napełnia cię dobrą energią. Dlatego mamy swoje ulubione spodnie, bluzy i koszulki. Mamy kiecki, w których czujemy się wystrzałowo i skarpetki, które tak samo jak bielizna pod spodem dodają nam „powera”. Przeglądając artystyczne skarpetki możemy poczuć napływającą wenę od wielkich person. Może Frida zainspiruje cię do działania, a Van Gogh podtrzyma pewność siebie? To aż zabawne, ale przez kolorowe skarpetki poczułam się inaczej. Pełna energii, zakręcona, zmobilizowana, z pozytywnym nastawieniem. To naprawdę fajny dodatek poprawiający nastrój.

Oczywiście, nie będę cię nakręcać do zakupu jeśli nie potrzebujesz dodatkowych skarpetek i absolutnie nie mówię, że jak czujesz, że coś się dzieje z twoją samooceną to skarpetki ci pomogą. (W takich sytuacjach zalecam kontakt z psychologiem!) Ale jeśli myślisz nad jakimś ciekawym urozmaiceniem garderoby albo chcesz wzbogacić swoje stylizacje to z powodzeniem mogę ci polecić skarpetki Many Mornings. To fajny pomysł na prezent dla bliskich, na urodziny czy Święta. Acha i skarpetki są bardzo ciepłe, w sam raz do założenia rano jak dopada cię pierwszy chłód. Siadam sobie z ciepłą kawusią w ręce i popijam kawę a później…

Planuję swój dzień i rzeczy, które zrobię dla siebie.

Często jest tak, że wiem już z góry, co mam zaplanowane i szybkie wypełnienie punktów z listy powoduje, że mam ochotę zrobić więcej – i często tak rzeczywiście jest, nie przestaję na jednym punkcie tylko realizuję kolejne. Rzut okiem na mój Bullet Journal (bo dobra rozpiska to podstawa!) i wiem już jak punkty rozplanować. Jak mam gorszy dzień to szybko odhaczam najważniejsze-najgorsze zadanie, bo jak je zrobię to juz wiem, że odniosłam sukces i nawet jeśli resztę dnia „zmarnuję” to zrobię to bez wyrzutów sumienia.

Jak dzień jest lepszy to jestem w stanie zrealizować więcej. Jeśli odpowiednio się zmotywuję/ nastroję to jestem w stanie wykonać tych punktów dużo i wbrew pozorom, po pierwszym trudniejszym dużo łatwiej mi działać. Tak, każdy dzień ma takie rzeczy, których nie chcesz zrobić, ale musisz, bo pewnych spraw nie da się ominać. Ale możesz go też wypełnić (a nawet musisz) rzeczami, które uwielbiasz. Ćwiczenia, rysowanie, robienie zdjęć, pielęgnacja ogródka, rozwijające filmy, wyszywanie czy pisanie wierszy – co tylko przyjdzie Ci do głowy. To też powinno się znaleźć w dziennej rozpisce. Czy masz w niej punkty na swoje „świetliki”? (- Czyli to, co cię doładowuje energetycznie;))

A już sama ta rozpiska jest dla mnie czymś relaksującym i kojącym. Wiem, że są osoby, które rano prowadzą dziennik. Julie Cameron w „Drodze artysty” zaleca codziennie rano zapisać 3 strony dziennika nie tylko by oczyścić umysł, ale by przelać na papier wszystkie złe emocje, które w sobie nosimy. Tym samym zacząć dzien bez obciążeń.

https://www.instagram.com/p/CBcsD-un2O3/

Co dalej z moim dniem?

Dobra muzyka, kawa, odpowiedni strój, małe rytuały kosmetyczne, takie jak pielęgnacja skóry czy włosów, wklepanie swojego ulubionego kremu i praca z Bullet Journal, a następnie wykonanie paru trudniejszych zadań są tym, co nakręca mnie pozytywnie na cały dzień. Dobrze rozpoczęty ranek sprawia, że cały dzień jest produktywny i przyjemny. A jeśli nawet się nie uda, jeśli druga część dnia przecieknie mi przez palce to się nie martwię, bo wiem, że bardzo dobrze spożytkowałam tą wcześniejszą część. A wbrew pozorom można w niej zrealizować więcej niż później, przez resztę dnia.

Masz coś wyjątkowego, czym wzbogacasz swój ranek?

* Wpis powstał we współpracy z firmą Many Mornings.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *