pazdziernik-cele-na-miesiac
Lifestyle

Podsumowanie października – moje plany i cele + wyzwanie na listopad!

Chyba przesadziłam. Ilość zajęć, spotkań, celów, które wskoczyły mi dość spontanicznie okazała się ogromna. Mówią, że jak chcesz się zorganizować to musisz storpedować się masą rzeczy do zrobienia. I to prawda. Wpadłam w ciąg: zaczęłam chodzić na lekcje włoskiego, jogę, wprowadziłam dodatkowe treningi domowe z kettle’ami, cały październik byłam na diecie, ale też postawiłam sobie ambitne cele blogowe. Co z tego wyszło?

Październik a zajęcia dodatkowe.

Kocham grupy fejsbukowe. To dzięki nim dowiedziałam się o zajęciach z włoskiego za grosze i jodze – również za grosze. Joga jest w dodatku z relaksacją w związku z czym po intensywnej praktyce zanurzam się w pełnym wyciszeniu. Cudowne! Tego mi było trzeba. Od dłuższego czasu miałam wrażenie, że niewiele dla siebie samej robię. Jasne, stosowałam różne zabiegi (pisałam o nich w czerwcu, lipcu i sierpniu) ale przez to, że wszystkie odbywały się w domu nie nabierały tego wyjątkowego charakteru.

Namawiałam Cię w ostatnim wpisie żeby spróbować czegoś po raz pierwszy i skorzystać z energii mobilizacji żeby działać i podążyć za tą myślą, która pojawia się przy zdaniu „a może by tak spróbować..?” I ja spróbowałam tak z włoskim i jestem bardzo zadowolona, bo te poniedziałkowe spotkania szalenie mnie mobilizują. Mniej więcej od środy powtarzam już materiał, robię notatki i przerabiam lekcje. Jestem bardzo zadowolona z rozwoju wydarzeń :)

Pamiętasz wyzwanie 20 przed 2020?

Pisałam o nim tutaj.

Udało mi się zrealizować wszystkie zaplanowane punkty (u la la, całe 3 :D Ale ja nie mam zazwyczaj zbyt wielu zaległości ;)) Udało mi się:

  • uporządkować szafę
  • nadrobić porządki w albumach
  • zaplanować album z wakacji

O moich wnioskach pisałam na facebooku.

fanpage: Poukładana

Fajnie, fajnie, ale co z celami na październik?

Cele urodowe:

Zrealizowane wszystkie! Nawodnienie, dbanie o pielęgnację skóry i włosów, do tego masaże twarzy stały się nieodłącznym elementem codziennej rutyny. Nawet udało mi się zrobić trochę masaży i wklepywać serum wyszczuplające (wiadomo, że nie działa, ale jak nawilża ;)!!) w brzuch. Jestem mega zadowolona z efektów. Moja skóra jest bardzo miękka a włosy się zagęściły i szybko urosły. Jeśli masz zrobić jedną rzecz dla siebie to zmień pielęgnację włosów. W wolnej chwili postaram się skrobnąć na ten temat oddzielny wpis, bo myślę, że bardzo Ci się przyda ;)

Cele zdrowotne:

Nie przeszłam postu. Wskoczyłam na dietę. Przeczytałam książkę, która zainspirowała mnie do zmiany i od miesiąca jestem na low-carb diet. Czy widzę różnicę? O matulu, tak! Spodnie na mnie wiszą, w pasie zleciało mi 8 cm, zyskałam więcej energii i chęci do działania w ciągu dnia. Czuję się lekka i zadowolona. Pisałam już o niej w newsletterze i wspomniałam w nim, że książka, która konkretnie przekazuje instrukcje w kwestii tej diety to „4-godzinne ciało” Timma Ferrissa.

Cele duchowe:

No i tu poniosłam fiasko na pełnej linii. Jak już wspominałam, planowałam modlić się za moich wrogów. Dobra, bardzo mocno powiedziane. Ja nie mam wrogów. Ale są osoby, które zachodzą mi za skórę i uznałam, że fajnie będzie oczyścić umysł z tych złych emocji, które temu towarzyszą. A zrobię to najskuteczniej wysyłając dobrą energię, poprzez modlitwę. I modliłam się tak zażarcie, ale po każdej takiej sesji czułam gniew i złość. Z każdym dniem modlitwa stawała się coraz trudniejsza. Aż koło 20 października odpuściłam. Po prostu uznałam, że modlitwie nie mogą towarzyszyć tak skrajne, negatywne emocje. To nie jest to czym chcę się katować i nie widzę w tym sensu. Poza tym wiem, że niektórzy ludzie nie chcą się zmienić i to ja muszę w swojej głowie pracować nad zmianami.

Co planuję w listopadzie?

Będzie rewolucja. Na blogu pojawią się intensywne zmiany. Przede wszystkim: będzie mniej postów. Moja córka wchodzi w taki niezwykły wiek, że wymaga więcej uwagi, ale też ja mam straszną ochotę bardziej zaangażować się w rodzicielstwo, więcej się na niej skupić. Jest przecudowna i nie chcę żeby mnie to ominęło. Dlatego zwalniam trochę tempo z blogiem i działam zgodnie z moimi priorytetami.

Trochę też ta decyzja wynikła z ogromu dodatkowych zajęć na które się zapisałam. Brakuje mi czasu spędzanego z dzieckiem mimo, że jest to bardzo ważna odskocznia dla mojej głowy i coś zapewniającego komfort psychiczny. A jeśli wezmę pod uwagę fakt, że chcę wprowadzić więcej treningów (wrócić do biegania!) to mimo najszczerszych chęci doby nie wydłużę. Ale nie na tym przecież polega planowanie, ale na modyfikowaniu codzienności tak by osiągać swoje cele. I ja ją właśnie modyfikuję :D

Cele urodowe: utrzymanie tego, co jest – włosy, skóra, nawadnianie, regularne zabiegi. Dalsze utrzymanie diety low-carb.

Cele sprawnościowe: bieganie, 3 treningi jogi w tygodniu, utrzymanie treningu kettlowego.

Cele rozwojowe: poezja! Odkrywanie nowych utworów, trening kostki rubika, sudoku raz dziennie no i oczywiście regularny włoski :)

Cele rodzinne: aktywne weekendy z bliskimi, wprowadzenie regularnych i bardziej przemyślanych zajęć z j. angielskiego w codziennej rutynie dnia Oli i zaznajomienie się z metodą Domana.

A jakie są Twoje cele na listopad ;)?