na-ksiazkach-oszczedzac
Można prościej

Jak mniej wydawać na książki?

Kupujesz dużo książek i chcesz na tym zakupie zaoszczędzić? Świetnie, to wpis dla Ciebie. Nie wiem czy zwracasz na to uwagę, ale rynek zalewa nas bardzo dobrymi książkami jednocześnie podnosząc ich ceny. Lubię sobie zajrzeć do Empiku i wyszukać nowe pozycje do czytania. Ich cena czasami powala. Bardzo często niestety odnoszę wrażenie, że nie jest adekwatna do zawartych w niej treści. Co zrobić żeby nie żałować książkowych zakupów i mniej wydawać na książki?

Po pierwsze: RECENZJE. Szukaj tych złych ;)

Zanim wydasz pieniądze na książkę, która cię zirytuje sprawdź, co mówią o niej osoby, które ją przeczytały. I wiem, że recenzja recenzji nierówna, ale oprzyj ją na bazie wcześniejszych doświadczeń. Nie chodzi o to by czytać to, co każdy napisze. („Wiek Adaline” ma świetne recenzje na Filmwebie a dla mnie to był kicz jakich mało ;)) Chodzi o to by znaleźć jednego recenzenta, którego gust nam odpowiada i się go trzymać, bo wtedy będziemy wiedzieć czy dana książka nam się spodoba.

Ja mam zasadę, że jeśli jakaś mnie kusi to szukam negatywnych opinii. Tak, celowo szukam, co jest z nią nie tak, bo często autor wytknie to, czego unikam: zbyt amerykańskie podejście do życia albo brak konkretnych przykładów. Znam siebie na tyle, że wiem, że nie będę zadowolona z określonych wątków. Po prostu szkoda mi na nie czasu. Nie mówiąc już o pieniądzach.

Sprawdziłam czy na pewno ta książkę chcę. Co dalej?

Po drugie: biblioteka.

Mam to szczęście, że należę do sieci bielańskich bibliotek i mój katalog wpisuje mi wyniki dla wszystkich placówek – łącznie z placówkami dla dzieci. Sekretne życie zwierząt wypożyczyłam właśnie z biblioteki dziecięcej ;) Jasne, ma to swoje minusy, bo jak coś jest popularne to chwilę odczekam w kolejce. Natomiast zawsze sobie tłumaczę to tym, że mogę w międzyczasie wypożyczyć inną książkę i urozmaicić sobie ten czas oczekiwania. Dodatkowo w moich bibliotekach są specjalne zeszyty w których mogę zanotować pozycję jaką chciałabym żeby biblioteka zakupiła. I wbrew pozorom nawet na nowości nie muszę długo czekać.

Po trzecie: książki z drugiej ręki.

Książkę o cenie rynkowej 40 zł możesz kupić nawet za 10 zł. Wyobrażasz to sobie? Jasne, często trzeba doliczyć koszt przesyłki, ale w przypadku paczki w ruchu jest to zaledwie 10 zł. Biorąc kilka pozycji od jednego sprzedawcy naprawdę ci się to opłaca. A mnóstwo osób, szczególnie na grupach minimalistycznych „czyści” swoje zbiory za grosze. Jasne, to sytuacja, która wymaga cierpliwości, ale z drugiej strony: chcesz szybko wydać i żałować zakupu czy jednak zaoszczędzić i przeczytać upragnioną książkę?

Pamiętaj też, że jeśli nie będziesz chcieć jej zachować możesz ją z powodzeniem puścić dalej w świat. A wtedy te symboliczne 10 zł wróci do Ciebie:)

Z jakich grup sprzedażowych korzystam?

  • standardowo OLX. Tam jest chyba wszystko ;)
  • Allegro również daje taką możliwość i trafiłam tam na parę perełek (książki po 10-15 zł, normalnie wystawiane za 30 zł)
  • Książki – sprzedaż/wymiana książek
  • Książki – sprzedam/kupię
  • ZA DARMO!!! Tak, za darmo można zapytać na grupie „śmieciarkowej„, która umożliwia przekazanie posiadanej rzeczy za darmo. To dla osób, które w sposób darmowy i jak najbardziej zero-wastowy chcą dać rzeczom drugie życie. Grupy śmieciarkowe są dedykowane konkretnym miastom, musisz więc znaleźć tą, najlepszą dla Ciebie.

Książkowe dyskonty

Czy wiesz, że są księgarnie w których 90% książek jest przecenionych? Gorąco polecam ci księgarnię Dedalus – mają punkty stacjonarne i sklep online. Ja najczęściej kupuję tam albumy malarskie, fotograficzne i książki dla dzieci. Ukochana książeczka Oli kosztowała tam 5 zł!

Bardzo nie lubię tam wchodzić, bo nie mam argumentu jak nie kupić książki za 8 zł :D I często wychodzę z 5-cioma… Dlatego wybieram się tam raz na pół roku.

Po czwarte: bezpłatne okresy próbne w aplikacjach.

Mnóstwo serwisów dedykowanym ebookom daje możliwość ich czytania za darmo przez okres próbny. Często jest to okres 2-tygodniowy. Taka opcja jest możliwa np. w Empik Go albo Legimi. Minusem takich serwisów jest to, że jeśli się zgapisz to aplikacja sama pobierze abonament z twojej karty – bo musisz ją jednak podczepić by móc z niej skorzystać. To rozwiązanie mocno jednorazowe. Teoretycznie możesz mieć tyle okresów próbnych, co kart płatniczych, ale z drugiej strony: komu chciałoby się aż tak o tym pamiętać? Nie jest to częste rozwiązanie, ale na pewno można na nim zaoszczędzić. Ja w ten sposób przeczytałam już 5 książek w tym roku, a my dopiero marzec. (Mówię tu o książkach w aplikacji. „Papierowych” poszło 2 razy tyle;))

Jak z tego korzystam? Sprawdzam czy książka, której szukam jest w formie ebooka i na której platformie. Instaluję aplikację z danego serwisu na telefonie. Notuję w swoim BUJO termin, w którym muszę zrezygnować z abonamentu i pilnuję tego terminu (!!!) Czytam – najczęściej nie tylko to, co planowałam, ale ściągam sobie różne inne pozycji i przeglądam po kilku pierwszych stronach czy mają to, co mnie interesuje. Czasami taką książkę kupię później w wersji papierowej. Podałam ci pierwsze dwa serwisy jakie przyszły mi do głowy, ale jest ich bardzo dużo.

Po piąte: poluję na promocje z newsletterów.

Nie polecam ci spontanicznego zakupu książki, bo jest promocja. To prowadzi tylko do tego, że kupujemy coś żeby skorzystać z promocji bez zastanowienia czy nam się to naprawdę przyda. I tak też nie wolno kupować książek jeśli chcesz na nich zaoszczędzić. Zawsze skrzętnie notuję sobie jakie tytuły chciałabym przeczytać. Mam od tego oddzielną listę w Trello. Wiem, że niektórzy robią sobie specjalne strony w Bujo żeby o nich nie zapomnieć. Każdy system notowania jest dobry. Najważniejsze to z niego korzystać. Co z tego, że zanotuję jak później i tak kupię 5 pozycji spoza listy? To bez sensu. Rób tak żeby działało.

Pierwsza lepsza z brzegu lista książek w bujo :)

Po szóste: porównuję ceny.

Pierwsza rzecz jaką robię, kiedy myślę o zakupie ebooka to porównanie cen na ceneo. Zresztą nie tylko ebooka. To narzędzie szalenie ułatwia mi zakup. Ostatnio kupiłam dzięki niemu karty Montessori dla Oli przecenione z 80 zł na 40. Był to zakup, który planowałam od dawna i chociaż gotowa byłam dać za nie pełną cenę to udało mi się zaoszczędzić.

Bardzo dużo pieniędzy zostanie nam w kieszeni jeśli tylko zaczekamy z zakupem na właściwy moment.

Koniecznie sprawdź ceny bezpośrednio na stronie producenta/wydawcy. On może sobie pozwolić na duże promocje i często je oferuje, dlatego możesz na nich dużo zaoszczędzić.

Podsumowując moje szacunki na przysłowiowe oko:

  • 70% – pozycji dostanę w mojej bibliotece, więc są to książki za które nie płacę.
  • 25% – książek kupuję z drugiej ręki i puszczam dalej w świat.
  • 4 % – to książki czytane w aplikacjach.
  • 1% – kupione na promocjach, przy zniżkach rzędu 50%.

Co jeszcze dodasz do tej listy? Masz jakieś inne, sprawdzone sposoby na to jak nie wydawać pieniędzy na książki?